Znalezienie rodziny

Znalezienie klucza do szczęścia rodzinnego. 1, 2. Jakie są zalety szczęśliwego życia rodzinnego? Jakie pytania mogą się zatem nasuwać? WRODZONE człowiekowi pragnienie szczęścia można pod niejednym względem zaspokoić w gronie rodzinnym. W rodzinie możemy zaznać tego, za czym na ogół wszyscy tęsknimy: uczucia, że się jest ... „Okna życia” od 13 lat ratują w Polsce małe ludzkie życia. Dają szansę miłości, nadzieję na znalezienie nowej rodziny. Ich potrzeba w naszym kraju jest wielka, a jest ich ponad 60. Kobieta, wiedząc, że nie będzie w stanie zapewnić jej godnego życia, zawczasu zatroszczyła się o znalezienie dla córki rodziny zastępczej. Crystal Kelly, Seraphina's surrogate mother, ... Zbiór przepisów i norm funeralnych ■ ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRWA WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z dnia 22 grudnia 2015r. zmieniające rozporządzenie w sprawie sposobu prowadzenia ewidencji grobów (Dz.U.2015 poz.2257) 29 grudnia 2015r. ukazało się w Dzienniku Ustaw z 2015r. poz. 2257 rozporządzenie Mariusza Błaszczaka zmieniające rozporządzenie w sprawie sposobu prowadzenia ... Brak komentarzy do Znalezienie pracy wyzwaniem Wśród osób poszukujących pracy, bieżąca sytuacja na rynku pracy wywołuje silne reakcje: zaskakująco wysoki odsetek uczestników badania jest przekonany, że konieczna będzie zmiana branży, zawodu, aspiracji oraz obniżenie oczekiwań płacowych. Dobry poradnik jak szukać przodków to cenna pomoc dla początkującego amatora genealoga. Dzięki wskazówkom budowa drzewa genealogicznego staje się szybsza i łatwiejsza. Zawartość 1 Jak szukać przodków i ich odnaleźć? 1.1 Zacznij od siebie 1.2 Porozmawiaj z rodziną 1.3 Archiwum domowe 2 Czy szukać? 3 Start 4 Jak gromadzić informacje? 5 Jak zacząć poszukiwania? 5.1 Pierwsze […] UWAGA: Baza nie obejmuje nowych grobów komunalnych.Znajdziesz tu głównie polskie groby kresowe i zagraniczne oraz groby starsze z terenów Polski. (Większości z nich nie znajdziesz w żadnej innej bazie). 10 sposobów znalezienie czasu dla rodziny Dobre relacje rodzinne są ważniejsze niż odnoszenie sukcesów w jakiejkolwiek innej dziedzinie na świecie. Patrząc wstecz na minione lata, kiedy dorastały nasze dzieci, tylko niewielu rodziców przyznaje, że powinni więcej czasu spędzać wtedy w biurze. Apel o znalezienie rodziny mężczyzny umierającego samotnie w Belfast Royal Victoria Hospital. Data 22 lipca, 2019. w: Irlandia, Wiadomości. 1436 Wyświetleń ... Wygodny dom dla pięcioosobowej rodziny na bardzo wąskiej i nieregularnej działce? To da się zrobić! Choć znalezienie optymalnego rozwiązania wymaga i od architektów, i właścicieli ...

Ustawa IPN a odruch Pawłowa żydowskich ludożerców.

2018.09.13 00:06 Gazetawarszawska Ustawa IPN a odruch Pawłowa żydowskich ludożerców.

https://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/525-ustawa-ipn-a-odruch-pawlowa-zydowskich-ludozercow
OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE
+++
Laudetur Iesus Christus
Ta nieludzka tresura polskich gojów w wykonaniu sadystycznych żydowskich oprawców, zwana eufemistycznie aferą IPN, musi się zakończyć, bo to skandal! Problem jednak leży w tym, że wymaga ona aż chyba jakiejś dramatycznej interwencji towarzystwa przyjaciół zwierząt – a o to bardzo trudno.
Bo to nieludzkie zmuszanie tresowanego polskiego establishmentu do takich wyuzdanych scen, jakie co chwila widzimy w TVP, jest aktem wręcz nieludzkiego sadyzmu wobec tych zniewolonych zwierząt, a nawet jakby gorzej.
Wizualnie doświadczamy tego, jak czołowi politycy - od prezydenta w dół - publicznie spijają żydowskie szczyny a przy tym posłusznie stają na tylnych łapach, a podnosząc łapy przednie prostują dumnie karki, wodząc wkoło świetlistym wzrokiem po zebranej publiczności, wyrzucają z siebie słowa solennego potępienia siebie samych, żydów przepraszają, na innych gojów donoszą i deklarują własną osobistą poprawę. Przypomina to całkowicie czasy „komuny” gdy towarzysze z różnych powodów składali ‘samokrytyki”, a jedno czego tu brak to wywózek na Sybir albo strzałów w tył głowy w areszcie na Rakowieckiej. No czasy się zmieniają – trudno.
Sadyzm to straszny, ale i niecodzienny, zaskakuje nawet tych, których nic już nie dziwi.
To wiadomo, że uczenie małpy tańca wymaga przypalania tym tresowanym zwierzętom łap tylnych za pomocą gorącego żelaza, trzeba się z tym pogodzić, ale żeby klasa polityczna operowała politycznie i wizerunkowo na żydowskich szczynach, a cała polska żurnalistyka biła przy tym brawo, tego nikt przedtem nie widział.
A i nie ma nikogo, kto by wzywał policję czy straż miejską, a by przynieść ratunek umęczonym zwierzętom... i tortury trwają dalej.
Ale miejmy zrozumienie, nawet ci - od ochrony przyrody – żadnego doniesienia na policję nie zrobią, bo – po pierwsze - są sami bardzo mocno wystraszeni. Nie wiedzą, czy aby taka obrona zwierząt nie byłaby przypadkiem antysemityzmem sama w sobie, bo przeszkadzanie żydom w czymkolwiek jest grzechem ciężkim. A poza tym – po drugie - pod względem czysto intelektualnym, zoolodzy ci są mocno skonfundowani, gdyż nie wiedzą, do jakiego to gatunku kręgowców trzeba by zaliczyć np. Dudę, który w żydowskim przedszkolu skarży się ludzkim głosem, że „pęka mu serce”. I zoolodzy systematycy nie wiedzą, co o tym myśleć, czy to już małe żydki tak biją, czy też jedynie dla gatunku Dudy typowe jest to, że nie potrafi odskoczyć.
Ale w końcu na potrzeby tego artykułu może nie powinniśmy przechodzić na zoologizm czy teorie ewolucji, ale spojrzeć na sprawę od strony historycznej, teologicznej, spiskowej.
+
Ta obecna bezprzykładna w historii ludzkości antypolska awantura żydowska w Polsce i świecie może być rezultatem wielu czynników.
Faktycznie od strony socjalno-emocjonalnej, w aspekcie objawowym, jest prostym skutkiem polskiej miękkości wobec żydów i braku zdecydowania w biciu ich po ryjach. A to tylko choćby jedynie za nasze podejrzenia żydów o robaczywe myśli, które ewentualnie mogłyby im chodzić po głowach. Bo dobra pała w ręku równo spadająca na żydowskie karki nie raz okazała się najlepszym środkiem dialogu, ekumenizmu i wspólnej modlitwy.
Sprawę dość dobrze nakreślił dr Hirszfeld w „Historia jednego życia”. Przedstawił w niej zachowanie żydów warszawskich, piszących listy pochwalne o Hitlerze, a którego urzędnicy, zamiast mówić żydom do widzenia dawali kopniaki na odchodne. I to żydom się podoba, i dlatego my również musimy podobnie czynić, wówczas żydzi nie będą mieć do Polaków pretensji o antysemityzm, bo takie oskarżenia są nam ciężkie.
Siła i przemoc to środki, które najlepiej docierają do żydowskiego serca i rozumu, bo wszytko inne, co jest bardziej miękkie lub jest mniej gorliwie używane, prowadzi żydów do rozpasania, a nas do grzechu poniżenia i upadku. Jeżeli ktoś chciałby się gniewać, za ten „antysemityzm” zwarty w tych słowach – a nie czytał Hirszfelda - to niech najpierw wytłumaczy, dlaczego żydzi kochają Niemców, a nienawidzą Polaków, dlaczego jeżdżą na pielgrzymki do Oświęcimia i tam radośnie tańczą na grobach setek tysięcy ofiar, robią sobie roześmiane selfie na tle rusztu pieca do zwłok w krematorium, w którym spalono ich rodzinę łącznie z mame i tate. A taki młody żyd na fotografii z rusztami krematorium w tle, urodził się od zapłodnienia w próbówce z nasienia, znalezionego w lodowce dr Mengele, które to spermy były pobierane od żydów na rampie kolejowej zraz po przybyciu do Brzezinki. Dlaczego młodzież żydowska będąc w teatrze na sztuce o „holokauście”, widząc sceny z żydówkami przebijanymi bagnetami przez gestapowców, dopingują tych oprawców i proszą o to, aby tę żydówkę ciachnąć bagnetem raz jeszcze? Dlaczego robią gębę mieszkańcom Jedwabnego, skoro oni tych mieszkańców sami wywozili na Sybir całymi setkami, a te jedwabieńskie kmiecie, które się cudem uratowały przed taką śmiercią w gułagach, zamiast się na żydach zemścić to chroniły ich przed Niemcami?
Dlaczego?
Łatwo zauważyć, że żydzi nienawidzą wszystkich ludzi w koło i jeszcze nikt nigdy ich ani nie udobruchał, ani ułagodził i żaden naród, ani człowiek nie zaskarbił sobie żadnej przyjaźni u żydów ani wdzięczności czy lojalności. Polska, za sprawą Jana Pawła II, to kraina szczególnie skrajnej już głupoty i arogancji, a nawet bluźnierstwa w sensie notorycznie chorej tolerancji i uległości wobec żydów, która prowadzi Polskę – Lud Boży - ku zagładzie.
Nasza tolerancja wobec żydów jest w całkowitej sprzeczności z Ewangeliami i wywodzi się z ducha głębokiego antychrystianizmu. Najpierw zaczyna się to od zauważania w żydzie człowieka, potem następuje zrównanie żyda z chrześcijaninem, następnie żyd otrzymuje władzę nad ochrzczonymi społecznościami, a wszystko kończy się żydowskim ludożerstwem ludów i narodów.
Tak to wyraźnie widać w spektrum dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa: pierwsze wieki I-VI w. charakteryzowały się niebywałą ekspansją chrześcijaństwa. Żydzi nie mieli tam dostępu do ośrodków władzy i byli izolowani od ludzi. Liczni wtedy jeszcze byli Izraelici, którzy się nawrócili, znali dobrze swoich byłych braci, podlegających szybko postępującej wśród nich judaizacji i wiedzieli, że dobrym słowem jeszcze nikt u nich niczego dobrego nie wskórał. Dlatego synagogi były palone, miejsca kultów zrównywane z ziemią. A Jeśli żyd występując zbrojnie przeciw sanacji bywał zabity, to papieże zakazywali władcom jakiejkolwiek kary dla zabójców. A ci papieże nakazywali wiernym tolerancję wobec żydów, ale jedynie pod wzglądem przestrzegania wobec nich praw ludzkich, bo dopatrywali się u żydów cech człowieczeństwa, a co w świetle obecnego świata było błędem.
Teraz po dwóch tysiącach lat mamy sytuację nie tylko zupełnie odwrotną, a nawet widać elementy zupełnie nieznane w historii dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Bo na żydowskiej władzy wobec Dzieci Chrystusa widać coś znacznie gorszego niż rękę hegemona, ale ujawnia się absolutny satanizm polegający nie tylko na wymaganiu kultu bożego wobec żydów jako bogów, ale są praktykowane masowe mordy i nieskrywane exterminacje ludów i narodów. A które to zbrodnie są budowane na teologii kultu żyda, gdzie hasła „holokaust”, „antysemityzm”, „shoah” są matematycznymi operatorami na służbie żydowskich dogmatów o ich „niezasłużonych cierpieniach”, których pod groźbą kary więzienia nie wolno dyskutować, a co uzasadnia i ułatwia ich żydowski terror wobec ludzi, jako swoistą profilaktykę przed nawrotem „choroby antysemityzmu”.
Pod względem teologiczno - duchowym obecna sytuacja jest wynikiem apostazji Soboru Watykańskiego Drugiego. Sobór złamał Pierwsze Przykazanie, porzucił wyznanie Boga w Trójcy Świętej i uznał boga żydów i muzułmanów za swojego. O ile Sobór nie spadł z Księżyca i był skutkiem problemu nabrzmiewającego od co najmniej tysiąca lat, to jego formalne deklaracje definitywnie zadeklarowały ostateczne odstępstwo. Sobór zerwał Przymierze z Chrystusem, a skutkiem tego został pozbawiony asysty Ducha Świętego. Brak ten widać szczególnie wśród osób konsekrowanych, które pozbawione łaski Ducha Świętego popadają w ten powszechny obłęd widoczny dla każdego.
Ten autentyczny sobór szatana zniszczył doktrynę, liturgię i sakramenty, a naukowe księgi katolickich naukowców przez setki lat badających doktryny żydowskie i islamskie po prostu spalił. Skutkiem tego już w pierwszych latach po Soborze stan kapłański został porzucony przez dziesiątki tysięcy księży, bo zauważono, że to nie jest ten sam Kościół, któremu tamci duchowni składali śluby wierności i posłuszeństwa. Ekskomunikowana hierarchia (wierna Soborowi), czyli osobnicy wyrzuceni poza obręb Kościoła Świętego - niszcząc to, co święte i prawdziwe, zaczęli szerzyć teologię dialogu i głaskania żyda jako alternatywy dla Świętości i Prawdy. A to w narastającej atmosferze gorliwego oskarżania Kościoła świętego o dwa tysiące lat błędnego stosunku do żydów, tzn. błędnego nauczania Ojców Kościoła. Te posoborowe politruki karmiły i karmią nadal ogłupione masy wiernych szatańską demagogią mówiącą, że to my jesteśmy winni, niegodni i zbrodniczy, bo gdybyśmy byli prawi, gorliwi w autentycznym chrześcijaństwie, to żydzi byliby częścią naszej wspólnoty i cała ludzkość byłaby taka szczęśliwa. A te różne wydarzenia podlegające „dwuznacznej” interpretacji są jednak jednoznacznie interpretowane jako skutki „bolesnego antysemityzmu” mającego swe źródło w błędach Kościoła. Żydzi bowiem, to „dobrzy ludzie”, którzy robią to co robią, bo Yaweh tak chce i takie jest prawo – a oni są wierni.
Po Soborze taka interpretacja faktów minionych i praw stanowionych na przyszłość jest podstawowym kanonem myślenia i wszelkich deklaracji na piśmie. Według tych perwersyjnych, autoagresywnych bredni źródłem wszelkiego gwałtu, zamieszania i nienawiści jest „antysemityzm”. Nikt jednak nie zarzuci błędu logicznego tej swołoczy teleologów i hierarchów, bo w końcu przy takiej argumentacji należy konsekwentnie uznać, że najgorszym, najbardziej zbrodniczym, niechrześcijańskim chrześcijaninem był Pan Jezus Chrystus, skoro żydzi aż musieli Go powiesić na krzyżu, za te liczne antysemickie okropności, których On się wobec nich dopuścił. A to jedno z najgorszych:
Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie (Mk 11, 12-14).
A nie jest to jedyna, a straszna, antysemicka rzecz w Ewangeliach, trzeba tylko trochę poczytać i nie opowiadać żenujących bredni o interpretacji nadstawiania policzka czy oddawania płaszcza, lecz warto sobie wziąć do serca to, że tym którzy gorszą maluczkich, grzech nigdy nie będzie odpuszczony. A więc Polakom nie będą odpuszczone te straszne grzechy żydowskie jako „grzechy cudze”, bo Polacy ich tolerują a nawet zabijają swoje dzieci w ofierze żydom. Żydzi gorszą maluczkich, a te grzechy spadają na głowy polskiej wobec żydów tolerancji. Jeśli słowa Ewangelii brać na poważnie, to czy Polacy nie są przeklęci przez Boga i te straszne nasze dzieje nie są skutkiem batów bożych, jako kar za nasz pozytywny stosunek do żydów?
Żydzi są infantylnymi psychopatami o tak wysoko rozwiniętej mani wielkości, mani prześladowczej o wybraństwie. W wierze o neurotycznym przeświadczeniu co do własnej racji w każdym calu i prawu do wszystkiego w świecie, tak daleko posuniętej, że rozpędem rozwinęli teologię niedoskonałości i niesprawiedliwości ze strony samego Yaweha, a w tym i ich racje oraz prawa do rasistowskiego potępienia gojów, a nawet i zwierząt, które też są przeklęte. To wszystko w takim wielkim stopniu i obłędzie, że samych siebie uznają za bogów i twierdzą, że każdy żyd ma w swoim ciele małą fizyczną cząstkę fizycznego boga. Przy czym ta cząstka boga nigdy nie umiera z żydem, ale w chwili jego śmierci cząstka z tego umarłego żyda przechodzi na innych żydów, to znaczy akumuluje się w innym żydzie. Jest to podobne do kumulacji kapitału skutkiem np. przejęcia spadku po zmarłym akcjonariuszu kuzynie. Tak więc żyd na śmierci innego żyda kumuluje w sobie więcej żyda w żydzie, czyli w żydzie żyd kumuluje więcej boga.
📷
📷
Tym to chyba tłumaczyć należy tańce i śpiewy radości wśród licznych wycieczek żydów z Izraela, którzy przyjeżdżając do Oświęcimia rachują żydowskie trupy, a te ilości mnożą przez dziesięć i w takich rachunkach robią sobie raporty i prognozy o tak nabytych w sobie coraz to większych udziałach żyda w żydzie.
📷
Oświęcim:..... żydowi wolno klękać tylko przed bogiem....
Oświęcim jest dla żydów Eldorado, a nawet Drabiną Jakuba o czym pisał Carl Marx, co malował Chagall, a co PiS uzewnętrzni w Pomniku Smoleńskim. Bo te schody nie są schodami do Tupolewa na Okęciu, ale żydowskimi schodami do nieba. Żydzi wejdą na tych schodach do nieba, wtargną do pokoju Yaweha, zwiążą go, zniewolą do reszty i zasiądą na jego tronie (Marx). Pomnik ten – w rzeczy samej - mówi prawdę o żydowskim sprawstwie porwania Delegacji i rytualnym mordzie założycielskim nowego Żydaera w polin.
Dzięki tym Oświęcimiom i Treblinkom musi być już tyle tego żyda w żydzie, że jest on już bogiem, bo jak widać na zdjęciu żyd klęczy przed żydem. A jest to zakazane jako klękanie przed kimkolwiek, żydem czy co gorsza gojem, bo żydowi wolno klękać tylko przed bogiem. I tu na zdjęciu żyd klęczy przed sobą, to znaczy, że żyd jest bogiem - a co musi wynikać z rachunkowości „holokaustu”.
To z tego właśnie! Ale i wielu innych podobnych praw - które boimy się tu więcej wyliczać, żeby nie popaść w antysemityzm – z powodów, których żydzi tak bardzo nienawidzą Polaków, a tak bardzo kochają Niemców. Nienawiść żydów do Polaków jest wynikiem między innymi ofiarności setek tysięcy polskich głupków, których ogromna część została rozstrzelana podczas okupacji za ukrywanie żyda, a nawet jedynie za podanie wody do picia. Bo te tysiące Polaków były główną przeszkodą w kumulacji żyda w żydzie, gdzie boskim rozmiarem wyliczeń była rabiniczna liczba 6 milionów: Liczba 6 milionów była odczytana już w umyśle żydowskiego mędrca na Bałkanach w XIX wieku. Chociaż złośliwi goje twierdzą, że te sławne 6 milionów były skutkiem błędnego odczytania - pomylenia litery z cyfrą w jakimś żydowskim starym piśmidle i z liter zrobiono jakieś liczebniki i wyszło „sześć”, no a jak sześć to przecież milionów, bo żydzi znają się na liczbach i wiedzą, że inaczej mocy do uzyskania boskości by nie było. Widać to choćby po gwieździe Dawida, która ma sześć rogów, a więc po milionie zamordowanych żydów ma jeden róg, a co daje wynik oświęcimskich 6 milionów zagazowanych cyklonem B.
Tak czy owak w tych wariactwach i szaleństwach żydzi najlepiej czuli się w Polsce i to z Polski wyszły ich najbardziej krwawe plemiona, które mordowały Rosjan, a teraz spuszczają ostatnie krople krwi z Ameryki, którą lada chwila wysadzą w powietrze i uciekną do Europy.
Polska jednak jakoś im się nie udała – tak do końca - jako ofiara jednego ciosu. i Żydzi wbiwszy nam kły wiszą nam u gardła od wieków, ale ostatecznie, mistycznie nie mogą nas dogryźć. I my chociaż skrwawieni, zdziesiątkowani trwamy w walce, chociaż jesteśmy coraz żałośniejsi w tym oporze i może nawet wydajemy ostatnie tchnienie, ale to trwa - mistycznie.
Ten nasz stan pochyłego drzewa, niezdecydowania politycznego, szatańskiej teologii, która przymyka oczy nie tylko na żydowskie zbrodnie przeciwko ludziom, ale nawet przeciwko Imieniu Bożemu - to wszystko czyni nas bluźniercami przed Bogiem – co najgorsze, pozbawia nas atrybutów Ludu Bożego, a żydom daje nadzwyczajny wiatr w żagle.
Obecny problem żydowskiego terroru w świecie jest wielopłaszczyznowy i ogólno światowy, ale widać, że głównym źródłem tego zła jest Polska. Bo nawet ani Izrael, ani USA, gdyż w zadziwiający sposób żydowska duchowość w świecie czerpie z żydostwa w Polsce. A drugim biegunem, podobnym do Polski jest niewątpliwie Watykan.
O ile rozpad chrześcijaństwa widać od tysiąca lat, a jego deklaratywne zamanifestowanie czytamy w dokumentach Soboru, to wygląda na to, że (dodaję to bo uwagi poniżej) głównym prestigatorem posoborowym był nie kto inny jak Karol Wojtyła, czyli posoborowy święty Jan Paweł II, którego Bergoglio wyniósł na ołtarze w dzień Holokaustu.
http://gazetawarszawska.eu/2014/04/30/jan-23-jp-2-swietmi-dnia-holocaustu/
Wojtyła ma tak straszny życiorys z okresu polskiego – okupacja, ksiądz, biskup – supergorliwy uczestnik Soboru – że jego niewyjaśnionym lecz dwuznacznym życiorysem można by obdzielić wielu TW czy członków masonerii. W Gazecie Warszawskiej mamy cały ciąg rozrzuconych informacji nt. przeszłości Wojtyły jego mentora Turowicza lub oszustw na Soborze(+++).
Napiszmy jednak tu parę zdań, bo obecna przerażająca nawałnica żydowska ma swoje źródła w osobie Jana Pawła II i jego fałszywym duszpasterstwie.
Jak wiemy JPII był papieżem przez 25 lat i w trakcie tego okresu dopuścił się dokonania wielkich szkód przeciwko Kościołowi i Polsce.
Dajmy fragment niepublikowanego tekstu:
Skąd to się wszystko wzięło i jak do tego doszło?
Jak jest możliwe to, że Polacy uprawiają taką bezwstydną politykę autodestrukcji, czołgania się przed żydami, czy ciągle przepraszają świat cały za „nasze liczne grzechy” wobec żydów. Skąd ta autodestrukcyjna mentalność dająca przestrzeń dla tej samobójczej polityki wstydu?
Odpowiedzią na to pytanie jest m. in. sprawcza rola osoby Jana Pawła II, Karola Wojtyły. Który mając przed sobą zniszczone wojną młodociane społeczeństwo, pragnące wyrwać się spod kurateli komuny cynicznie nim manipulował i w każdym nawet potencjalnym tylko konflikcie z żydami, wybiegał gorliwie przed szereg faworyzował żydów a dyskryminował Polaków.
Jego bluźniercza rola w Kościele i przestępcza, karno-prawna w Polsce, rola Jana Pawła II, a prywatnie Karol Wojtyła.
Jan Pawel II podczas swego b. długiego pontyfikatu dokonał ogromnych zniszczeń w całym Kościele, a co szczególnie lokalnie w Polsce odbiło się tak na naszej religijności, jak i zbiorowej psychice - na naszej polskiej zbiorowej psychice, a nawet na naszej zdolności postrzegania rzeczywistości i emocjonalności społecznej. A właśnie szczególnie w Polsce, szczególnie w Oświęcimiu, mistycznie - gdzie żydówka Azari bezprzykładnie znieważyła to męczeńskie miejsce umęczonych narodów – a gdzie, jako wyrafinowany prestidigitator i nieświadomy naturszczyk zła, Jan Pawelł II, wypędzając zakonnice z ich domu - dopuścił się świętokradztwa w Kościele i złamania polskiego, świeckiego prawa karnego – za to drugie powinien być ścigany przez polski wymiar sprawiedliwości. Bo nie mniej ni więcej wypędził zakonnice z ich mieszkania! Nawet powściągliwi w wypowiedziach komentarzowy tamtego okresu – konfliktu na Żwirowisku zauważali, że do tej pory tylko okupanci i zaborcy likwidowali polskie kościoły czy klasztory. Czyli zaliczono Jana Pawła II w poczet wrogowi Polski.
📷
Ale, tak zresztą jak Wojtyła zaszkodził Polakom, tak samo przecież zaszkodził katolikom w całym Kościele, z tą jednak zasadniczą różnicą, że żaden naród w świecie nie był tak zniszczony w czasie II w. św. jak Polacy, i nigdzie nie wystąpiła tak ogromna przerwa kulturowa między pokoleniami, utrata 12 milionów istnień z trzydziestu sześciu przed wojną, która po wojnie ułatwiła żydom to zbiorowe manipulowanie nami. Czyli żaden naród w Europie - skutkiem ludobójstwa wojennego drugiej wojny światowej - nie był tak łatwym łupem żydowskiej zbrodniczości – tak fizycznej jak i mentalnej, jak umęczeni Polacy. To szczególnie, że żydzi wyszli z Drugiej Wojny Światowej faktycznie nietknięci – biorąc pod uwagę ich zasoby społeczne w USA wielkiej Brytanii, ZSRR i innych krajach niedotkniętych wojną na własnych terytoriach. I te nienaruszone siły żydzi skierowali po wojnie przeciwko Polsce jako ziemi obiecanej polin.
A Wojtyła wygadując w koło brednie o „shoah” czy „holokaust” kierował słowa współczucia troski czy niepokoju pod błędnym adresatem, bo żydzi byli przecież bezpośrednimi sprawcami wojny – byli stroną w II Wojnie Światowej. I jako ewidentni późniejsi bezpośredni kolaboranci najeźdźców tj. Niemców i bolszewików sami sobie są winni start własnych.
Na czym to szkodzenie polegało? Mianowicie kiedy Jan Paweł II przybył do Polski z pierwszą wizytą, to wielokrotnie i na różne sposoby wysyłał żydom tajemne sygnały o jego gotowości do przeprowadzenia zmian w Kościele w kierunku podporządkowania go żydom. Jak dopiero długo potem, my Polacy to zauważaliśmy, to szara uśpiona nam niezauważalna społeczność żydowska - natychmiast to zauważyła ­– w przeciwieństwo naszej długotrwalej nieświadomości.
Oprócz wcześniejszego wybrania satanicznego pastorału, przybył na pierwsze msze w Warszawie z mitrą z symbolami zamaskowanej gwiazdy dawidowej – co wyraźnie widać na zdjęciu, potem zaś pojechał do Oświęcimia i tam w obozie modląc się przed tablicami pamięci osobno ustanowionych dla każdego z narodów tam ciepiących, zatrzymał się przed tablicą poświęconą żydom i dłużej niż przed innymi tablicami „zatopił się zadumie”. Korespondenci te „zadumę” podkreślali później wielokrotnie i to nawet parę lat po wizycie.
Momentem zupełnie przełomowym była śmierć prymasa Wyszyńskiego, która uwolniła Jana Pawła od swoistego nadzoru. Szybko po śmierci Prymasa nastąpiła cała lawina zażydzeń kościoła w Polsce nowymi biskupami o pochodzeniu żydowskim. Nowa władza i nowe porządki, seminaria dla kleryków zaczęły być wizytowane „zapraszanymi” rabinami, gdzie podczas takich wizyt zasłaniano krucyfiksy na ścianach, aby nie ranić żydowskiej "wrażliwości religijnej".
📷
W Rzymie JPII poszedł do synagogi i tam kajał się przed żydami, potępił przedpoborowe nauczanie Kościoła, a więc poprzednich papieży. Co skutkiem prawa jego samego ekskomunikowało z Kościoła. To zgorszenie w synagodze doprowadziło do napadu żydowskiego w Oświęcimiu, na klasztor karmelitanek na Żwirowisku. Po dwóch tygodniach po wizycie w synagodze żydzi - którzy w tym celu specjalnie przybyli z USA - napadli na zakonnice na Żwirowisku, a rzucając kamieniami w klasztor otwarcie zażądali od papieża wyrzucenia Sióstr i zlikwidowania klasztoru. JPII oczywiście popadł w głęboką zadumę i po miesiącach wydał głęboką przemyślaną decyzję, że Karmelitanki powinny ustąpić i się wynosić – z ich własnego domu!!! Oczywiście podczas tej zadumy, Wojtyła doszedł do jeszcze bardziej troskliwych myśli, zadecydował, że siostry będą przeniesione do nowego miejsca „Centrum Dialogu i Modlitwy”, które to budynki będą wybudowane na koszt wdowiego grosza z tacy polskiego Kościoła, a te siostry karmelitanki będą tam usługiwać żydom, którzy je właśnie wypędzili z klasztoru. Większego diabelskiego szyderstwa nawet najgorsze dno piekła by nie wymyśliło. A ta żydowska wrażliwość religijna była Siostrom szczególnie bolesna, bo ich bardzo surowa reguła zakazuje im kontaktów ze światem zewnętrznym, mają modlić się, milczeć i uprawiać ogródek. A tu Jan Paweł II dorzucił im obowiązek usługiwania żydom!
📷
Cardinal Lustiger tête-à-tête with the chief rabbi of France. He told the Jewish Telegraphic Agency: "The decision to become Christian did not present itself to me as a negation of my Jewish identity." Inside the Vatican, December 1997
http://www.traditioninaction.org/HotTopics/a028htJPII_VisitToSynagogue1986.htm
Dalej JPII zmodernizował różaniec, a czemu sprzeciwiał się nawet poprzednik Paweł VI oraz zdewastował liturgię Mszy św. za pomocą ministrantek, a które decyzje podjął tajnie, pod wpływem silnych psychotropów (na parę dni przed operacją jelita grubego) – a świat dowiedział się o tych porządkach prawie dwa lata po fakcie. To wszystko przeplatane było wizytami żydowskiej masonerii B'nai B'rith, żydowskich myślicieli, pisarzy, a nawet takich wycieruchów warszawskich jak Mazowiecki czy Geremek. W tej gorszącej orgii żydofili, bezwstydu i niewątpliwego filosemickiego zboczenia Jan Paweł II był nawet gotów potępić Kościół Święty za dwa tysiące lat „antysemityzmu”.
Do tej strasznej katastrofy o mało nie doszło za sprawą wezwania – prowokacji - rabina Rosen`a z Jerozolimy w roku 1996 czy 1998.
Rabin Rosen, biorąc udział w debacie o przygotowaniach do obchodów dwutysiąclecia chrześcijaństwa na Watykanie zaproponował, aby przy tej okazji papież Jan Paweł II potępił grzechy antysemityzmu, jakich „Kościół dopuścił się na przestrzeni 2000 lat” przeciw żydom i aby za te grzechy kościoła Jan Paweł II uroczyście i publicznie przeprosił. Jan Paweł II zgodnie z duchem służalstwa żydom natychmiast ten temat podchwycił i spontanicznie, roboczo zadeklarował, że takie potępienie i przeprosiny będą miały miejsce.
Na szczęście dla Kościoła Świętego i nas samych oburzenie bezczelnością tego rabina dopadło nie tylko uczciwych kardynałów, ale wywołało gorący sprzeciw nawet wśród czołowych zwolenników „dialogu” z żydami. Dość brutalnie i bez ogródek wytknięto Wojtyle to, że Kościół Święty jest instytucją, która nie popełnia grzechu (a tylko ew. ludzie należący do Kościoła mogą) i wielkim błędem byłoby przepraszać za Kościół.
A dodajmy od siebie: w Kościele obowiązuje nauczanie, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa.
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mystici_corporis_29061943.html#m0-1
Prawda ta nauczana jest od świętego Pawła Apostoła, przez św. Augustyna, a formalnie położył na tym klamrę PIUS XII: ENCYKLIKA MYSTICI CORPORIS CHRISTI.
+
📷
Grób ludożercy Różańskiego na Powązkach będzie odnowiony z pieniądze rodzin ofiar zamęczonych i pomordowanych przez niego Polaków.
100 milionów przydzielone przez Sejm.
Wyjaśniając pochodzenie przyczyny obecnej agresji i rozpasania żydów w Polsce i lizusostwa ich pachołków, takich ja np. Duda czy cały ten rzekomy rząd RP, widzimy jasno, że odbywa się to na tle wielkich precedensów bezustannego pasma ustępstw Polaków i władz Kościoła wobec żydów. Przykład poszedł z góry lub jak chcą inni: ryba psuje się od głowy.
Istnieje coś takiego jak zbiorowa psychologia społeczeństw, odruch Pawłowa czy stan społecznej odporności immunologicznej. I psychologia wojenna, bardzo dobrze rozwinięta w USA, jest w Polsce stosowana już od okresu powstania Solidarności. Psychologia ta służy obniżeniu psychologicznej odporności immunologicznej Polaków. I tu właśnie JPII był pierwszym narzędziem tej żydowskiej psychologii wojennej, posługującej się takimi elementami osłabienia naszej odporności immunologicznej jak np. pedagogika wstydu, propaganda żydowskiego wybraństwa, „Polacy muszą ustąpić” lub konieczność przepraszania za wszystko i wszystkich. I ta polityka na kolanach jak teraz wyraźnie już widać, czy aprioryczna tolerancja zaczęła się od właśnie Wojtyły.
Ta orgia żydofilstwa, którą przez ćwierć wieku Jan Paweł II ekshibicjonistycznie prezentował wobec wiernych, ma dwa wielkie aspekty popychające wydarzenia w niekorzystnym dla nas kierunku.
Mechanizm psychologiczny - odruch Pawłowa – u nas uruchomiający się na dźwięk słowa „żyd”, „holocaust”, „shoah”, „gestapo”, „szmalcownik”, „Jedwabne”, „Kielce”, „pogrom” etc. wywołuje takie reakcje, jak to widać u naszych zawodowych podcieraczy: marszałków sejmu i senatu, ministrów. Obiektywnie rzecz biorąc wiele z tych były osób karmione błazeństwami Jan Pawła II od młodości, a co musi się udzielać w sensie masowej hipnozy tłumów i owczego pędu, czego tłumy te nie są świadome. Wbijane w głowę kompleksy podrzędności, poczucie powinności ratowania żydów kosztem życia własnej rodziny, to bezustanny magiel mass mediów, który został uformowany przez pontyfikat JP II.
Obecne wyniki sondaży zrobionych w Polsce na temat „odpowiedzialności za holokaust” podają, że 30% Polaków uważa, że „Polacy ponoszą odpowiedzialność za holokaust”! A przecież to zupełne wariactwo, albo ankieterzy oszukują, albo 30% ma wyprany mózg przez zbiorową hipnozę Wojtyły, albo w Polsce 30% populacji to żydzi i ich szabesgoje, którzy wiedzą, w co mają wierzyć i co mówić. Tak czy owak pontyfikat Jana Pawła II pozostawił w naszych umysłach straszne blizny żydofilii.
A tak jak Wojtyła nas samych okaleczył, osłabił i zdemoralizował, tak dał żydom wiatr w żagle.
My przez 25 lat wysłuchiwaliśmy pierwszeństw żydowskich w każdej postaci i uwierzyliśmy w końcu, że to jest norma.
A żydzi tak samo, przez tamte 25 lat wysłuchiwali tego, że my zawsze jesteśmy drudzy, oni żydzi zawsze są pierwsi - w każdej postaci i oni również uwierzyli w końcu, że to jest norma.
Żydzi, tak wychodowani, przez Wojtyłę, wierzą w to, że w Polsce wszystko im się należy, że Polska to gratisowa dziwka, nadstawiająca swe krocze na każde zawołanie żyda, a nawet po pieniądze nie wyciąga ręki za te seksualne usługi. Żydzi wierzą, że tak ma być na zawsze.
Żydzi przyzwyczaili się i nawet dokonali „nadbudowy” psychologicznej swego stanu, są przeświadczeni - uwierzyli w obłąkanie własnej narracji – że to oni są ofiarami drugiej wojny światowej. To w takim stopniu, że u nich hasła takie jak „holokaust” czy „antysemityzm” też działają na zasadzie odruchu Pawłowa, ale ze skutkami w odwrotnymi do naszej strony.
Bo jak my na hasło „holokaust” nadstawiamy się żydom, pozwalamy profanować nasze świątynie, wyrzucać naszych braci z domów, wyniszczać fabryki i gospodarstwa itd.
To u żydów jest odwrotnie, żydzi na dźwięk tego hasła „holokaust” idą w Polsce na całość i ani im w głowie, że możemy im powiedzieć „nie”.
Oni już tak mają! Ale i my też tak mamy - niestety.
+
O ile sama prowokacja Azari była zaplanowana przez czołowe ośrodki żydowskie i było to dobrze zagrane, to skutki, jakie ona wywołała w naszym społeczeństwie, są dla żydów wielkim szokiem. Ponieśli oni ogromne straty wizerunkowe nie tylko w Polsce, a nawet i w świecie, a w tym konflikcie Polska jest postrzegana przez inne społeczności bardzo pozytywnie, a nawet z podziwem. Widać wyraźnie, że władze warszawskie robią wszystko, aby sprawę wyciszyć, Polaków zdemobilizować, uśpić. I wtedy nadejdzie nowe uderzenie, jeszcze silniejsze, a będzie już dużo lepiej przemyślane przez żydów.
Jest oczywiste, że filosemicki odruch Pawłowa tkwi głęboko tak w naszym upodleniu, a co nas wyniszcza, jak i w żydowskim ludożerstwie a co im daje przewagi wobec nas, i trudno to będzie przezwyciężyć. Musimy zatem być czujni, jątrzyć rany, szerzyć „antysemityzm” i prowokować żydów do agresji.
W tym starciu nasze uśpienie jest naszym najgorszym wrogiem, musimy bezustannie uderzać w żydów i wyciągać ich na otwarte pole. Bo MY tylko w alercie i walce jesteśmy silni i narodowo zwarci.
+
Naszym grzechem pierworodnym naszej Świętej Wiary, polskości, niepodległości, marzeń o Polsce jest Oświęcim!
Tam Jan Paweł II wbił nam nóż w plecy i powiesił nam kamień u szyi, tam otwarto żydom bramy polinu. Po awanturach na Żwirowisku, po aresztowaniu Świtonia za okupację pod namiotem, Polacy zapomnieli o tamtym miejscu. Paradoksalnie Azarii ich obudziła, bo żydzi przeliczyli się z nadziejami na polską pasywność i obojętność. I obecnie panuje wśród nich wielka panika. Ona też jest dotknięta odruchem Pawłowa.
Żydzi dobrze wiedzą, że Oświęcim jest bramą do polinu, a nawet tak nazywają ten obóz. Dlatego Oświęcim to już od dawna - de facto - jest terytorium Izraela, a teraz Daniels potwierdził jedynie to, że oni chcą, aby było to jeszcze i de jure - a która to groźba była nam oczywista od dawna.
Żydzi boją się polskiej inwazji na obóz i wypędzenia żydowskiego personelu. Dlatego chcą eksterytorialności - międzynarodowych sił policyjnych. Teraz muszą już sami kombinować, bo Wojtyła nie żyje i im nie pomoże, ale oni nie ustają nigdy.
Tam, na terenie obozu leży ciało Świętego Maksymiliana, które nie uległo spaleniu mimo dwukrotnego wrzucenia go do pieca. I jeśli Świtoń został otruty, a co wysoce prawdopodobne, to z tego powodu, że rozpoczął starania o znalezienie dokumentów mówiących o miejscu ukrycia ciała M. Kolbego. Dokumenty i inne świadectwa o miejscu pochowania ciała miał biskup Rakoczy w Bielsku Białej - Rakoczy jest żydem.
I dlatego nasza walka, nasze przebudzenie musi nastąpić w walce z żydami w Oświęcimiu. Oświęcim musi być wyzwolony spod władzy Żydaera, spod władzy Żydostwa i Karmelitanki muszą wrócić do swego klasztoru.
A Polska musi na jego terytorium wybudować nie kościół nawet, ale bazylikę. Jest to miejsce naszego wielkiego męczeństwa naszych masowych grobów i musi być uświęcone bazyliką.
Ratunek Polski tylko tam jest możliwy.
Nasz odruch Pawłowa musi być przezwyciężony: żydowskie problemy nie są naszymi.
📷
Żydzi nas nie obchodzą, niech się wynoszą tam skąd przyszli, my ich tu nie chcemy.
Polska to Nasza Ziemia, Nasza Ojczyzna!
In Christo
Krzysztof Cierpisz
04-03-2018
+++
Kalendarium konfliktu oświęcimskiego
Wojtyła i żydomasoneria: DOSSIER ON IDO-C
Pochówek Macharskiego – chichot piekieł
Smoleńsk 2015 - pięć lat żydokłamstw
Dzień judaizmu w Kościele: zdrajca.
Macharski - kombatant synagogi ...
Nie ma zgody na to, aby dzieci Ulmów były żydowskim nawozem
Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego
Biedni Polacy patrzą na getto ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan
Fr. Luigi Villa Ph. T: Karol Wojtyła beatified?…..never! ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
List JANA PAWŁA II do RABINA RZYMU z okazji stulecia Wielkiej Synagogi w Rzymie – Vatican, 22 Maj 2004
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
Oszustwo w Watykanie
Krzyż ma być usunięty ze Żwirowiska!
Lustiger: Skoro tak trzeba.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.28 22:29 Gazetawarszawska Ustawa IPN a odruch Pawłowa żydowskich ludożerców.


OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 04 MARCH 2018
+++
Laudetur Iesus Christus
Ta nieludzka tresura polskich gojów w wykonaniu sadystycznych żydowskich oprawców, zwana eufemistycznie aferą IPN, musi się zakończyć, bo to skandal! Problem jednak leży w tym, że wymaga ona aż chyba jakiejś dramatycznej interwencji towarzystwa przyjaciół zwierząt – a o to bardzo trudno.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/525-ustawa-ipn-a-odruch-pawlowa-zydowskich-ludozercow

Bo to nieludzkie zmuszanie tresowanego polskiego establishmentu do takich wyuzdanych scen, jakie co chwila widzimy w TVP, jest aktem wręcz nieludzkiego sadyzmu wobec tych zniewolonych zwierząt, a nawet jakby gorzej.
Wizualnie doświadczamy tego, jak czołowi politycy - od prezydenta w dół - publicznie spijają żydowskie szczyny a przy tym posłusznie stają na tylnych łapach, a podnosząc łapy przednie prostują dumnie karki, wodząc wkoło świetlistym wzrokiem po zebranej publiczności, wyrzucają z siebie słowa solennego potępienia siebie samych, żydów przepraszają, na innych gojów donoszą i deklarują własną osobistą poprawę. Przypomina to całkowicie czasy „komuny” gdy towarzysze z różnych powodów składali ‘samokrytyki”, a jedno czego tu brak to wywózek na Sybir albo strzałów w tył głowy w areszcie na Rakowieckiej. No czasy się zmieniają – trudno.
Sadyzm to straszny, ale i niecodzienny, zaskakuje nawet tych, których nic już nie dziwi.
To wiadomo, że uczenie małpy tańca wymaga przypalania tym tresowanym zwierzętom łap tylnych za pomocą gorącego żelaza, trzeba się z tym pogodzić, ale żeby klasa polityczna operowała politycznie i wizerunkowo na żydowskich szczynach, a cała polska żurnalistyka biła przy tym brawo, tego nikt przedtem nie widział.
A i nie ma nikogo, kto by wzywał policję czy straż miejską, a by przynieść ratunek umęczonym zwierzętom... i tortury trwają dalej.
Ale miejmy zrozumienie, nawet ci - od ochrony przyrody – żadnego doniesienia na policję nie zrobią, bo – po pierwsze - są sami bardzo mocno wystraszeni. Nie wiedzą, czy aby taka obrona zwierząt nie byłaby przypadkiem antysemityzmem sama w sobie, bo przeszkadzanie żydom w czymkolwiek jest grzechem ciężkim. A poza tym – po drugie - pod względem czysto intelektualnym, zoolodzy ci są mocno skonfundowani, gdyż nie wiedzą, do jakiego to gatunku kręgowców trzeba by zaliczyć np. Dudę, który w żydowskim przedszkolu skarży się ludzkim głosem, że „pęka mu serce”. I zoolodzy systematycy nie wiedzą, co o tym myśleć, czy to już małe żydki tak biją, czy też jedynie dla gatunku Dudy typowe jest to, że nie potrafi odskoczyć.
Ale w końcu na potrzeby tego artykułu może nie powinniśmy przechodzić na zoologizm czy teorie ewolucji, ale spojrzeć na sprawę od strony historycznej, teologicznej, spiskowej.
+
Ta obecna bezprzykładna w historii ludzkości antypolska awantura żydowska w Polsce i świecie może być rezultatem wielu czynników.
Faktycznie od strony socjalno-emocjonalnej, w aspekcie objawowym, jest prostym skutkiem polskiej miękkości wobec żydów i braku zdecydowania w biciu ich po ryjach. A to tylko choćby jedynie za nasze podejrzenia żydów o robaczywe myśli, które ewentualnie mogłyby im chodzić po głowach. Bo dobra pała w ręku równo spadająca na żydowskie karki nie raz okazała się najlepszym środkiem dialogu, ekumenizmu i wspólnej modlitwy.
Sprawę dość dobrze nakreślił dr Hirszfeld w „Historia jednego życia”. Przedstawił w niej zachowanie żydów warszawskich, piszących listy pochwalne o Hitlerze, a którego urzędnicy, zamiast mówić żydom do widzenia dawali kopniaki na odchodne. I to żydom się podoba, i dlatego my również musimy podobnie czynić, wówczas żydzi nie będą mieć do Polaków pretensji o antysemityzm, bo takie oskarżenia są nam ciężkie.
Siła i przemoc to środki, które najlepiej docierają do żydowskiego serca i rozumu, bo wszytko inne, co jest bardziej miękkie lub jest mniej gorliwie używane, prowadzi żydów do rozpasania, a nas do grzechu poniżenia i upadku. Jeżeli ktoś chciałby się gniewać, za ten „antysemityzm” zwarty w tych słowach – a nie czytał Hirszfelda - to niech najpierw wytłumaczy, dlaczego żydzi kochają Niemców, a nienawidzą Polaków, dlaczego jeżdżą na pielgrzymki do Oświęcimia i tam radośnie tańczą na grobach setek tysięcy ofiar, robią sobie roześmiane selfie na tle rusztu pieca do zwłok w krematorium, w którym spalono ich rodzinę łącznie z mame i tate. A taki młody żyd na fotografii z rusztami krematorium w tle, urodził się od zapłodnienia w próbówce z nasienia, znalezionego w lodowce dr Mengele, które to spermy były pobierane od żydów na rampie kolejowej zraz po przybyciu do Brzezinki. Dlaczego młodzież żydowska będąc w teatrze na sztuce o „holokauście”, widząc sceny z żydówkami przebijanymi bagnetami przez gestapowców, dopingują tych oprawców i proszą o to, aby tę żydówkę ciachnąć bagnetem raz jeszcze? Dlaczego robią gębę mieszkańcom Jedwabnego, skoro oni tych mieszkańców sami wywozili na Sybir całymi setkami, a te jedwabieńskie kmiecie, które się cudem uratowały przed taką śmiercią w gułagach, zamiast się na żydach zemścić to chroniły ich przed Niemcami?
Dlaczego?
Łatwo zauważyć, że żydzi nienawidzą wszystkich ludzi w koło i jeszcze nikt nigdy ich ani nie udobruchał, ani ułagodził i żaden naród, ani człowiek nie zaskarbił sobie żadnej przyjaźni u żydów ani wdzięczności czy lojalności. Polska, za sprawą Jana Pawła II, to kraina szczególnie skrajnej już głupoty i arogancji, a nawet bluźnierstwa w sensie notorycznie chorej tolerancji i uległości wobec żydów, która prowadzi Polskę – Lud Boży - ku zagładzie.
Nasza tolerancja wobec żydów jest w całkowitej sprzeczności z Ewangeliami i wywodzi się z ducha głębokiego antychrystianizmu. Najpierw zaczyna się to od zauważania w żydzie człowieka, potem następuje zrównanie żyda z chrześcijaninem, następnie żyd otrzymuje władzę nad ochrzczonymi społecznościami, a wszystko kończy się żydowskim ludożerstwem ludów i narodów.
Tak to wyraźnie widać w spektrum dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa: pierwsze wieki I-VI w. charakteryzowały się niebywałą ekspansją chrześcijaństwa. Żydzi nie mieli tam dostępu do ośrodków władzy i byli izolowani od ludzi. Liczni wtedy jeszcze byli Izraelici, którzy się nawrócili, znali dobrze swoich byłych braci, podlegających szybko postępującej wśród nich judaizacji i wiedzieli, że dobrym słowem jeszcze nikt u nich niczego dobrego nie wskórał. Dlatego synagogi były palone, miejsca kultów zrównywane z ziemią. A Jeśli żyd występując zbrojnie przeciw sanacji bywał zabity, to papieże zakazywali władcom jakiejkolwiek kary dla zabójców. A ci papieże nakazywali wiernym tolerancję wobec żydów, ale jedynie pod wzglądem przestrzegania wobec nich praw ludzkich, bo dopatrywali się u żydów cech człowieczeństwa, a co w świetle obecnego świata było błędem.
Teraz po dwóch tysiącach lat mamy sytuację nie tylko zupełnie odwrotną, a nawet widać elementy zupełnie nieznane w historii dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Bo na żydowskiej władzy wobec Dzieci Chrystusa widać coś znacznie gorszego niż rękę hegemona, ale ujawnia się absolutny satanizm polegający nie tylko na wymaganiu kultu bożego wobec żydów jako bogów, ale są praktykowane masowe mordy i nieskrywane exterminacje ludów i narodów. A które to zbrodnie są budowane na teologii kultu żyda, gdzie hasła „holokaust”, „antysemityzm”, „shoah” są matematycznymi operatorami na służbie żydowskich dogmatów o ich „niezasłużonych cierpieniach”, których pod groźbą kary więzienia nie wolno dyskutować, a co uzasadnia i ułatwia ich żydowski terror wobec ludzi, jako swoistą profilaktykę przed nawrotem „choroby antysemityzmu”.
Pod względem teologiczno - duchowym obecna sytuacja jest wynikiem apostazji Soboru Watykańskiego Drugiego. Sobór złamał Pierwsze Przykazanie, porzucił wyznanie Boga w Trójcy Świętej i uznał boga żydów i muzułmanów za swojego. O ile Sobór nie spadł z Księżyca i był skutkiem problemu nabrzmiewającego od co najmniej tysiąca lat, to jego formalne deklaracje definitywnie zadeklarowały ostateczne odstępstwo. Sobór zerwał Przymierze z Chrystusem, a skutkiem tego został pozbawiony asysty Ducha Świętego. Brak ten widać szczególnie wśród osób konsekrowanych, które pozbawione łaski Ducha Świętego popadają w ten powszechny obłęd widoczny dla każdego.
Ten autentyczny sobór szatana zniszczył doktrynę, liturgię i sakramenty, a naukowe księgi katolickich naukowców przez setki lat badających doktryny żydowskie i islamskie po prostu spalił. Skutkiem tego już w pierwszych latach po Soborze stan kapłański został porzucony przez dziesiątki tysięcy księży, bo zauważono, że to nie jest ten sam Kościół, któremu tamci duchowni składali śluby wierności i posłuszeństwa. Ekskomunikowana hierarchia (wierna Soborowi), czyli osobnicy wyrzuceni poza obręb Kościoła Świętego - niszcząc to, co święte i prawdziwe, zaczęli szerzyć teologię dialogu i głaskania żyda jako alternatywy dla Świętości i Prawdy. A to w narastającej atmosferze gorliwego oskarżania Kościoła świętego o dwa tysiące lat błędnego stosunku do żydów, tzn. błędnego nauczania Ojców Kościoła. Te posoborowe politruki karmiły i karmią nadal ogłupione masy wiernych szatańską demagogią mówiącą, że to my jesteśmy winni, niegodni i zbrodniczy, bo gdybyśmy byli prawi, gorliwi w autentycznym chrześcijaństwie, to żydzi byliby częścią naszej wspólnoty i cała ludzkość byłaby taka szczęśliwa. A te różne wydarzenia podlegające „dwuznacznej” interpretacji są jednak jednoznacznie interpretowane jako skutki „bolesnego antysemityzmu” mającego swe źródło w błędach Kościoła. Żydzi bowiem, to „dobrzy ludzie”, którzy robią to co robią, bo Yaweh tak chce i takie jest prawo – a oni są wierni.
Po Soborze taka interpretacja faktów minionych i praw stanowionych na przyszłość jest podstawowym kanonem myślenia i wszelkich deklaracji na piśmie. Według tych perwersyjnych, autoagresywnych bredni źródłem wszelkiego gwałtu, zamieszania i nienawiści jest „antysemityzm”. Nikt jednak nie zarzuci błędu logicznego tej swołoczy teleologów i hierarchów, bo w końcu przy takiej argumentacji należy konsekwentnie uznać, że najgorszym, najbardziej zbrodniczym, niechrześcijańskim chrześcijaninem był Pan Jezus Chrystus, skoro żydzi aż musieli Go powiesić na krzyżu, za te liczne antysemickie okropności, których On się wobec nich dopuścił. A to jedno z najgorszych:
Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie (Mk 11, 12-14).
A nie jest to jedyna, a straszna, antysemicka rzecz w Ewangeliach, trzeba tylko trochę poczytać i nie opowiadać żenujących bredni o interpretacji nadstawiania policzka czy oddawania płaszcza, lecz warto sobie wziąć do serca to, że tym którzy gorszą maluczkich, grzech nigdy nie będzie odpuszczony. A więc Polakom nie będą odpuszczone te straszne grzechy żydowskie jako „grzechy cudze”, bo Polacy ich tolerują a nawet zabijają swoje dzieci w ofierze żydom. Żydzi gorszą maluczkich, a te grzechy spadają na głowy polskiej wobec żydów tolerancji. Jeśli słowa Ewangelii brać na poważnie, to czy Polacy nie są przeklęci przez Boga i te straszne nasze dzieje nie są skutkiem batów bożych, jako kar za nasz pozytywny stosunek do żydów?
Żydzi są infantylnymi psychopatami o tak wysoko rozwiniętej mani wielkości, mani prześladowczej o wybraństwie. W wierze o neurotycznym przeświadczeniu co do własnej racji w każdym calu i prawu do wszystkiego w świecie, tak daleko posuniętej, że rozpędem rozwinęli teologię niedoskonałości i niesprawiedliwości ze strony samego Yaweha, a w tym i ich racje oraz prawa do rasistowskiego potępienia gojów, a nawet i zwierząt, które też są przeklęte. To wszystko w takim wielkim stopniu i obłędzie, że samych siebie uznają za bogów i twierdzą, że każdy żyd ma w swoim ciele małą fizyczną cząstkę fizycznego boga. Przy czym ta cząstka boga nigdy nie umiera z żydem, ale w chwili jego śmierci cząstka z tego umarłego żyda przechodzi na innych żydów, to znaczy akumuluje się w innym żydzie. Jest to podobne do kumulacji kapitału skutkiem np. przejęcia spadku po zmarłym akcjonariuszu kuzynie. Tak więc żyd na śmierci innego żyda kumuluje w sobie więcej żyda w żydzie, czyli w żydzie żyd kumuluje więcej boga.
📷
📷
Tym to chyba tłumaczyć należy tańce i śpiewy radości wśród licznych wycieczek żydów z Izraela, którzy przyjeżdżając do Oświęcimia rachują żydowskie trupy, a te ilości mnożą przez dziesięć i w takich rachunkach robią sobie raporty i prognozy o tak nabytych w sobie coraz to większych udziałach żyda w żydzie.
📷
Oświęcim:..... żydowi wolno klękać tylko przed bogiem....
Oświęcim jest dla żydów Eldorado, a nawet Drabiną Jakuba o czym pisał Carl Marx, co malował Chagall, a co PiS uzewnętrzni w Pomniku Smoleńskim. Bo te schody nie są schodami do Tupolewa na Okęciu, ale żydowskimi schodami do nieba. Żydzi wejdą na tych schodach do nieba, wtargną do pokoju Yaweha, zwiążą go, zniewolą do reszty i zasiądą na jego tronie (Marx). Pomnik ten – w rzeczy samej - mówi prawdę o żydowskim sprawstwie porwania Delegacji i rytualnym mordzie założycielskim nowego Żydaera w polin.
Dzięki tym Oświęcimiom i Treblinkom musi być już tyle tego żyda w żydzie, że jest on już bogiem, bo jak widać na zdjęciu żyd klęczy przed żydem. A jest to zakazane jako klękanie przed kimkolwiek, żydem czy co gorsza gojem, bo żydowi wolno klękać tylko przed bogiem. I tu na zdjęciu żyd klęczy przed sobą, to znaczy, że żyd jest bogiem - a co musi wynikać z rachunkowości „holokaustu”.
To z tego właśnie! Ale i wielu innych podobnych praw - które boimy się tu więcej wyliczać, żeby nie popaść w antysemityzm – z powodów, których żydzi tak bardzo nienawidzą Polaków, a tak bardzo kochają Niemców. Nienawiść żydów do Polaków jest wynikiem między innymi ofiarności setek tysięcy polskich głupków, których ogromna część została rozstrzelana podczas okupacji za ukrywanie żyda, a nawet jedynie za podanie wody do picia. Bo te tysiące Polaków były główną przeszkodą w kumulacji żyda w żydzie, gdzie boskim rozmiarem wyliczeń była rabiniczna liczba 6 milionów: Liczba 6 milionów była odczytana już w umyśle żydowskiego mędrca na Bałkanach w XIX wieku. Chociaż złośliwi goje twierdzą, że te sławne 6 milionów były skutkiem błędnego odczytania - pomylenia litery z cyfrą w jakimś żydowskim starym piśmidle i z liter zrobiono jakieś liczebniki i wyszło „sześć”, no a jak sześć to przecież milionów, bo żydzi znają się na liczbach i wiedzą, że inaczej mocy do uzyskania boskości by nie było. Widać to choćby po gwieździe Dawida, która ma sześć rogów, a więc po milionie zamordowanych żydów ma jeden róg, a co daje wynik oświęcimskich 6 milionów zagazowanych cyklonem B.
Tak czy owak w tych wariactwach i szaleństwach żydzi najlepiej czuli się w Polsce i to z Polski wyszły ich najbardziej krwawe plemiona, które mordowały Rosjan, a teraz spuszczają ostatnie krople krwi z Ameryki, którą lada chwila wysadzą w powietrze i uciekną do Europy.
Polska jednak jakoś im się nie udała – tak do końca - jako ofiara jednego ciosu. i Żydzi wbiwszy nam kły wiszą nam u gardła od wieków, ale ostatecznie, mistycznie nie mogą nas dogryźć. I my chociaż skrwawieni, zdziesiątkowani trwamy w walce, chociaż jesteśmy coraz żałośniejsi w tym oporze i może nawet wydajemy ostatnie tchnienie, ale to trwa - mistycznie.
Ten nasz stan pochyłego drzewa, niezdecydowania politycznego, szatańskiej teologii, która przymyka oczy nie tylko na żydowskie zbrodnie przeciwko ludziom, ale nawet przeciwko Imieniu Bożemu - to wszystko czyni nas bluźniercami przed Bogiem – co najgorsze, pozbawia nas atrybutów Ludu Bożego, a żydom daje nadzwyczajny wiatr w żagle.
Obecny problem żydowskiego terroru w świecie jest wielopłaszczyznowy i ogólno światowy, ale widać, że głównym źródłem tego zła jest Polska. Bo nawet ani Izrael, ani USA, gdyż w zadziwiający sposób żydowska duchowość w świecie czerpie z żydostwa w Polsce. A drugim biegunem, podobnym do Polski jest niewątpliwie Watykan.
O ile rozpad chrześcijaństwa widać od tysiąca lat, a jego deklaratywne zamanifestowanie czytamy w dokumentach Soboru, to wygląda na to, że (dodaję to bo uwagi poniżej) głównym prestigatorem posoborowym był nie kto inny jak Karol Wojtyła, czyli posoborowy święty Jan Paweł II, którego Bergoglio wyniósł na ołtarze w dzień Holokaustu.
http://gazetawarszawska.eu/2014/04/30/jan-23-jp-2-swietmi-dnia-holocaustu/
Wojtyła ma tak straszny życiorys z okresu polskiego – okupacja, ksiądz, biskup – supergorliwy uczestnik Soboru – że jego niewyjaśnionym lecz dwuznacznym życiorysem można by obdzielić wielu TW czy członków masonerii. W Gazecie Warszawskiej mamy cały ciąg rozrzuconych informacji nt. przeszłości Wojtyły jego mentora Turowicza lub oszustw na Soborze(+++).
Napiszmy jednak tu parę zdań, bo obecna przerażająca nawałnica żydowska ma swoje źródła w osobie Jana Pawła II i jego fałszywym duszpasterstwie.
Jak wiemy JPII był papieżem przez 25 lat i w trakcie tego okresu dopuścił się dokonania wielkich szkód przeciwko Kościołowi i Polsce.
Dajmy fragment niepublikowanego tekstu:
Skąd to się wszystko wzięło i jak do tego doszło?
Jak jest możliwe to, że Polacy uprawiają taką bezwstydną politykę autodestrukcji, czołgania się przed żydami, czy ciągle przepraszają świat cały za „nasze liczne grzechy” wobec żydów. Skąd ta autodestrukcyjna mentalność dająca przestrzeń dla tej samobójczej polityki wstydu?
Odpowiedzią na to pytanie jest m. in. sprawcza rola osoby Jana Pawła II, Karola Wojtyły. Który mając przed sobą zniszczone wojną młodociane społeczeństwo, pragnące wyrwać się spod kurateli komuny cynicznie nim manipulował i w każdym nawet potencjalnym tylko konflikcie z żydami, wybiegał gorliwie przed szereg faworyzował żydów a dyskryminował Polaków.
Jego bluźniercza rola w Kościele i przestępcza, karno-prawna w Polsce, rola Jana Pawła II, a prywatnie Karol Wojtyła.
Jan Pawel II podczas swego b. długiego pontyfikatu dokonał ogromnych zniszczeń w całym Kościele, a co szczególnie lokalnie w Polsce odbiło się tak na naszej religijności, jak i zbiorowej psychice - na naszej polskiej zbiorowej psychice, a nawet na naszej zdolności postrzegania rzeczywistości i emocjonalności społecznej. A właśnie szczególnie w Polsce, szczególnie w Oświęcimiu, mistycznie - gdzie żydówka Azari bezprzykładnie znieważyła to męczeńskie miejsce umęczonych narodów – a gdzie, jako wyrafinowany prestidigitator i nieświadomy naturszczyk zła, Jan Pawelł II, wypędzając zakonnice z ich domu - dopuścił się świętokradztwa w Kościele i złamania polskiego, świeckiego prawa karnego – za to drugie powinien być ścigany przez polski wymiar sprawiedliwości. Bo nie mniej ni więcej wypędził zakonnice z ich mieszkania! Nawet powściągliwi w wypowiedziach komentarzowy tamtego okresu – konfliktu na Żwirowisku zauważali, że do tej pory tylko okupanci i zaborcy likwidowali polskie kościoły czy klasztory. Czyli zaliczono Jana Pawła II w poczet wrogowi Polski.
📷
Ale, tak zresztą jak Wojtyła zaszkodził Polakom, tak samo przecież zaszkodził katolikom w całym Kościele, z tą jednak zasadniczą różnicą, że żaden naród w świecie nie był tak zniszczony w czasie II w. św. jak Polacy, i nigdzie nie wystąpiła tak ogromna przerwa kulturowa między pokoleniami, utrata 12 milionów istnień z trzydziestu sześciu przed wojną, która po wojnie ułatwiła żydom to zbiorowe manipulowanie nami. Czyli żaden naród w Europie - skutkiem ludobójstwa wojennego drugiej wojny światowej - nie był tak łatwym łupem żydowskiej zbrodniczości – tak fizycznej jak i mentalnej, jak umęczeni Polacy. To szczególnie, że żydzi wyszli z Drugiej Wojny Światowej faktycznie nietknięci – biorąc pod uwagę ich zasoby społeczne w USA wielkiej Brytanii, ZSRR i innych krajach niedotkniętych wojną na własnych terytoriach. I te nienaruszone siły żydzi skierowali po wojnie przeciwko Polsce jako ziemi obiecanej polin.
A Wojtyła wygadując w koło brednie o „shoah” czy „holokaust” kierował słowa współczucia troski czy niepokoju pod błędnym adresatem, bo żydzi byli przecież bezpośrednimi sprawcami wojny – byli stroną w II Wojnie Światowej. I jako ewidentni późniejsi bezpośredni kolaboranci najeźdźców tj. Niemców i bolszewików sami sobie są winni start własnych.
Na czym to szkodzenie polegało? Mianowicie kiedy Jan Paweł II przybył do Polski z pierwszą wizytą, to wielokrotnie i na różne sposoby wysyłał żydom tajemne sygnały o jego gotowości do przeprowadzenia zmian w Kościele w kierunku podporządkowania go żydom. Jak dopiero długo potem, my Polacy to zauważaliśmy, to szara uśpiona nam niezauważalna społeczność żydowska - natychmiast to zauważyła ­– w przeciwieństwo naszej długotrwalej nieświadomości.
Oprócz wcześniejszego wybrania satanicznego pastorału, przybył na pierwsze msze w Warszawie z mitrą z symbolami zamaskowanej gwiazdy dawidowej – co wyraźnie widać na zdjęciu, potem zaś pojechał do Oświęcimia i tam w obozie modląc się przed tablicami pamięci osobno ustanowionych dla każdego z narodów tam ciepiących, zatrzymał się przed tablicą poświęconą żydom i dłużej niż przed innymi tablicami „zatopił się zadumie”. Korespondenci te „zadumę” podkreślali później wielokrotnie i to nawet parę lat po wizycie.
Momentem zupełnie przełomowym była śmierć prymasa Wyszyńskiego, która uwolniła Jana Pawła od swoistego nadzoru. Szybko po śmierci Prymasa nastąpiła cała lawina zażydzeń kościoła w Polsce nowymi biskupami o pochodzeniu żydowskim. Nowa władza i nowe porządki, seminaria dla kleryków zaczęły być wizytowane „zapraszanymi” rabinami, gdzie podczas takich wizyt zasłaniano krucyfiksy na ścianach, aby nie ranić żydowskiej "wrażliwości religijnej".
📷
W Rzymie JPII poszedł do synagogi i tam kajał się przed żydami, potępił przedpoborowe nauczanie Kościoła, a więc poprzednich papieży. Co skutkiem prawa jego samego ekskomunikowało z Kościoła. To zgorszenie w synagodze doprowadziło do napadu żydowskiego w Oświęcimiu, na klasztor karmelitanek na Żwirowisku. Po dwóch tygodniach po wizycie w synagodze żydzi - którzy w tym celu specjalnie przybyli z USA - napadli na zakonnice na Żwirowisku, a rzucając kamieniami w klasztor otwarcie zażądali od papieża wyrzucenia Sióstr i zlikwidowania klasztoru. JPII oczywiście popadł w głęboką zadumę i po miesiącach wydał głęboką przemyślaną decyzję, że Karmelitanki powinny ustąpić i się wynosić – z ich własnego domu!!! Oczywiście podczas tej zadumy, Wojtyła doszedł do jeszcze bardziej troskliwych myśli, zadecydował, że siostry będą przeniesione do nowego miejsca „Centrum Dialogu i Modlitwy”, które to budynki będą wybudowane na koszt wdowiego grosza z tacy polskiego Kościoła, a te siostry karmelitanki będą tam usługiwać żydom, którzy je właśnie wypędzili z klasztoru. Większego diabelskiego szyderstwa nawet najgorsze dno piekła by nie wymyśliło. A ta żydowska wrażliwość religijna była Siostrom szczególnie bolesna, bo ich bardzo surowa reguła zakazuje im kontaktów ze światem zewnętrznym, mają modlić się, milczeć i uprawiać ogródek. A tu Jan Paweł II dorzucił im obowiązek usługiwania żydom!
📷
Cardinal Lustiger tête-à-tête with the chief rabbi of France. He told the Jewish Telegraphic Agency: "The decision to become Christian did not present itself to me as a negation of my Jewish identity." Inside the Vatican, December 1997
http://www.traditioninaction.org/HotTopics/a028htJPII_VisitToSynagogue1986.htm
Dalej JPII zmodernizował różaniec, a czemu sprzeciwiał się nawet poprzednik Paweł VI oraz zdewastował liturgię Mszy św. za pomocą ministrantek, a które decyzje podjął tajnie, pod wpływem silnych psychotropów (na parę dni przed operacją jelita grubego) – a świat dowiedział się o tych porządkach prawie dwa lata po fakcie. To wszystko przeplatane było wizytami żydowskiej masonerii B'nai B'rith, żydowskich myślicieli, pisarzy, a nawet takich wycieruchów warszawskich jak Mazowiecki czy Geremek. W tej gorszącej orgii żydofili, bezwstydu i niewątpliwego filosemickiego zboczenia Jan Paweł II był nawet gotów potępić Kościół Święty za dwa tysiące lat „antysemityzmu”.
Do tej strasznej katastrofy o mało nie doszło za sprawą wezwania – prowokacji - rabina Rosen`a z Jerozolimy w roku 1996 czy 1998.
Rabin Rosen, biorąc udział w debacie o przygotowaniach do obchodów dwutysiąclecia chrześcijaństwa na Watykanie zaproponował, aby przy tej okazji papież Jan Paweł II potępił grzechy antysemityzmu, jakich „Kościół dopuścił się na przestrzeni 2000 lat” przeciw żydom i aby za te grzechy kościoła Jan Paweł II uroczyście i publicznie przeprosił. Jan Paweł II zgodnie z duchem służalstwa żydom natychmiast ten temat podchwycił i spontanicznie, roboczo zadeklarował, że takie potępienie i przeprosiny będą miały miejsce.
Na szczęście dla Kościoła Świętego i nas samych oburzenie bezczelnością tego rabina dopadło nie tylko uczciwych kardynałów, ale wywołało gorący sprzeciw nawet wśród czołowych zwolenników „dialogu” z żydami. Dość brutalnie i bez ogródek wytknięto Wojtyle to, że Kościół Święty jest instytucją, która nie popełnia grzechu (a tylko ew. ludzie należący do Kościoła mogą) i wielkim błędem byłoby przepraszać za Kościół.
A dodajmy od siebie: w Kościele obowiązuje nauczanie, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa.
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mystici_corporis_29061943.html#m0-1
Prawda ta nauczana jest od świętego Pawła Apostoła, przez św. Augustyna, a formalnie położył na tym klamrę PIUS XII: ENCYKLIKA MYSTICI CORPORIS CHRISTI.
+
📷
Grób ludożercy Różańskiego na Powązkach będzie odnowiony z pieniądze rodzin ofiar zamęczonych i pomordowanych przez niego Polaków.
100 milionów przydzielone przez Sejm.
Wyjaśniając pochodzenie przyczyny obecnej agresji i rozpasania żydów w Polsce i lizusostwa ich pachołków, takich ja np. Duda czy cały ten rzekomy rząd RP, widzimy jasno, że odbywa się to na tle wielkich precedensów bezustannego pasma ustępstw Polaków i władz Kościoła wobec żydów. Przykład poszedł z góry lub jak chcą inni: ryba psuje się od głowy.
Istnieje coś takiego jak zbiorowa psychologia społeczeństw, odruch Pawłowa czy stan społecznej odporności immunologicznej. I psychologia wojenna, bardzo dobrze rozwinięta w USA, jest w Polsce stosowana już od okresu powstania Solidarności. Psychologia ta służy obniżeniu psychologicznej odporności immunologicznej Polaków. I tu właśnie JPII był pierwszym narzędziem tej żydowskiej psychologii wojennej, posługującej się takimi elementami osłabienia naszej odporności immunologicznej jak np. pedagogika wstydu, propaganda żydowskiego wybraństwa, „Polacy muszą ustąpić” lub konieczność przepraszania za wszystko i wszystkich. I ta polityka na kolanach jak teraz wyraźnie już widać, czy aprioryczna tolerancja zaczęła się od właśnie Wojtyły.
Ta orgia żydofilstwa, którą przez ćwierć wieku Jan Paweł II ekshibicjonistycznie prezentował wobec wiernych, ma dwa wielkie aspekty popychające wydarzenia w niekorzystnym dla nas kierunku.
Mechanizm psychologiczny - odruch Pawłowa – u nas uruchomiający się na dźwięk słowa „żyd”, „holocaust”, „shoah”, „gestapo”, „szmalcownik”, „Jedwabne”, „Kielce”, „pogrom” etc. wywołuje takie reakcje, jak to widać u naszych zawodowych podcieraczy: marszałków sejmu i senatu, ministrów. Obiektywnie rzecz biorąc wiele z tych były osób karmione błazeństwami Jan Pawła II od młodości, a co musi się udzielać w sensie masowej hipnozy tłumów i owczego pędu, czego tłumy te nie są świadome. Wbijane w głowę kompleksy podrzędności, poczucie powinności ratowania żydów kosztem życia własnej rodziny, to bezustanny magiel mass mediów, który został uformowany przez pontyfikat JP II.
Obecne wyniki sondaży zrobionych w Polsce na temat „odpowiedzialności za holokaust” podają, że 30% Polaków uważa, że „Polacy ponoszą odpowiedzialność za holokaust”! A przecież to zupełne wariactwo, albo ankieterzy oszukują, albo 30% ma wyprany mózg przez zbiorową hipnozę Wojtyły, albo w Polsce 30% populacji to żydzi i ich szabesgoje, którzy wiedzą, w co mają wierzyć i co mówić. Tak czy owak pontyfikat Jana Pawła II pozostawił w naszych umysłach straszne blizny żydofilii.
A tak jak Wojtyła nas samych okaleczył, osłabił i zdemoralizował, tak dał żydom wiatr w żagle.
My przez 25 lat wysłuchiwaliśmy pierwszeństw żydowskich w każdej postaci i uwierzyliśmy w końcu, że to jest norma.
A żydzi tak samo, przez tamte 25 lat wysłuchiwali tego, że my zawsze jesteśmy drudzy, oni żydzi zawsze są pierwsi - w każdej postaci i oni również uwierzyli w końcu, że to jest norma.
Żydzi, tak wychodowani, przez Wojtyłę, wierzą w to, że w Polsce wszystko im się należy, że Polska to gratisowa dziwka, nadstawiająca swe krocze na każde zawołanie żyda, a nawet po pieniądze nie wyciąga ręki za te seksualne usługi. Żydzi wierzą, że tak ma być na zawsze.
Żydzi przyzwyczaili się i nawet dokonali „nadbudowy” psychologicznej swego stanu, są przeświadczeni - uwierzyli w obłąkanie własnej narracji – że to oni są ofiarami drugiej wojny światowej. To w takim stopniu, że u nich hasła takie jak „holokaust” czy „antysemityzm” też działają na zasadzie odruchu Pawłowa, ale ze skutkami w odwrotnymi do naszej strony.
Bo jak my na hasło „holokaust” nadstawiamy się żydom, pozwalamy profanować nasze świątynie, wyrzucać naszych braci z domów, wyniszczać fabryki i gospodarstwa itd.
To u żydów jest odwrotnie, żydzi na dźwięk tego hasła „holokaust” idą w Polsce na całość i ani im w głowie, że możemy im powiedzieć „nie”.
Oni już tak mają! Ale i my też tak mamy - niestety.
+
O ile sama prowokacja Azari była zaplanowana przez czołowe ośrodki żydowskie i było to dobrze zagrane, to skutki, jakie ona wywołała w naszym społeczeństwie, są dla żydów wielkim szokiem. Ponieśli oni ogromne straty wizerunkowe nie tylko w Polsce, a nawet i w świecie, a w tym konflikcie Polska jest postrzegana przez inne społeczności bardzo pozytywnie, a nawet z podziwem. Widać wyraźnie, że władze warszawskie robią wszystko, aby sprawę wyciszyć, Polaków zdemobilizować, uśpić. I wtedy nadejdzie nowe uderzenie, jeszcze silniejsze, a będzie już dużo lepiej przemyślane przez żydów.
Jest oczywiste, że filosemicki odruch Pawłowa tkwi głęboko tak w naszym upodleniu, a co nas wyniszcza, jak i w żydowskim ludożerstwie a co im daje przewagi wobec nas, i trudno to będzie przezwyciężyć. Musimy zatem być czujni, jątrzyć rany, szerzyć „antysemityzm” i prowokować żydów do agresji.
W tym starciu nasze uśpienie jest naszym najgorszym wrogiem, musimy bezustannie uderzać w żydów i wyciągać ich na otwarte pole. Bo MY tylko w alercie i walce jesteśmy silni i narodowo zwarci.
+
Naszym grzechem pierworodnym naszej Świętej Wiary, polskości, niepodległości, marzeń o Polsce jest Oświęcim!
Tam Jan Paweł II wbił nam nóż w plecy i powiesił nam kamień u szyi, tam otwarto żydom bramy polinu. Po awanturach na Żwirowisku, po aresztowaniu Świtonia za okupację pod namiotem, Polacy zapomnieli o tamtym miejscu. Paradoksalnie Azarii ich obudziła, bo żydzi przeliczyli się z nadziejami na polską pasywność i obojętność. I obecnie panuje wśród nich wielka panika. Ona też jest dotknięta odruchem Pawłowa.
Żydzi dobrze wiedzą, że Oświęcim jest bramą do polinu, a nawet tak nazywają ten obóz. Dlatego Oświęcim to już od dawna - de facto - jest terytorium Izraela, a teraz Daniels potwierdził jedynie to, że oni chcą, aby było to jeszcze i de jure* *- a która to groźba była nam oczywista od dawna.
Żydzi boją się polskiej inwazji na obóz i wypędzenia żydowskiego personelu. Dlatego chcą eksterytorialności - międzynarodowych sił policyjnych. Teraz muszą już sami kombinować, bo Wojtyła nie żyje i im nie pomoże, ale oni nie ustają nigdy.
Tam, na terenie obozu leży ciało Świętego Maksymiliana, które nie uległo spaleniu mimo dwukrotnego wrzucenia go do pieca. I jeśli Świtoń został otruty, a co wysoce prawdopodobne, to z tego powodu, że rozpoczął starania o znalezienie dokumentów mówiących o miejscu ukrycia ciała M. Kolbego. Dokumenty i inne świadectwa o miejscu pochowania ciała miał biskup Rakoczy w Bielsku Białej - Rakoczy jest żydem.
I dlatego nasza walka, nasze przebudzenie musi nastąpić w walce z żydami w Oświęcimiu. Oświęcim musi być wyzwolony spod władzy Żydaera, spod władzy Żydostwa i Karmelitanki muszą wrócić do swego klasztoru.
A Polska musi na jego terytorium wybudować nie kościół nawet, ale bazylikę. Jest to miejsce naszego wielkiego męczeństwa naszych masowych grobów i musi być uświęcone bazyliką.
Ratunek Polski tylko tam jest możliwy.
Nasz odruch Pawłowa musi być przezwyciężony: żydowskie problemy nie są naszymi.
📷
Żydzi nas nie obchodzą, niech się wynoszą tam skąd przyszli, my ich tu nie chcemy.
Polska to Nasza Ziemia, Nasza Ojczyzna!
In Christo
Krzysztof Cierpisz
04-03-2018
+++
Kalendarium konfliktu oświęcimskiego
Wojtyła i żydomasoneria: DOSSIER ON IDO-C
Pochówek Macharskiego – chichot piekieł
Smoleńsk 2015 - pięć lat żydokłamstw
Dzień judaizmu w Kościele: zdrajca.
Macharski - kombatant synagogi ...
Nie ma zgody na to, aby dzieci Ulmów były żydowskim nawozem
Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego
Biedni Polacy patrzą na getto ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan
Fr. Luigi Villa Ph. T: Karol Wojtyła beatified?…..never! ...
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
List JANA PAWŁA II do RABINA RZYMU z okazji stulecia Wielkiej Synagogi w Rzymie – Vatican, 22 Maj 2004
When Karol Wojtyła Refused to Baptize an Orphan ...
Oszustwo w Watykanie
Krzyż ma być usunięty ze Żwirowiska!
Lustiger: Skoro tak trzeba.
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.04.23 11:52 SoleWanderer Narodowcy donoszą na prezesa do Wyborczej. Śmiertelny wróg prosi o pomoc: No szczerze, nie znosimy gnoja

Kawaler Krzyża Zasługi do żony: - Masz wykonywać polecenia, moje i mojej mamy, inaczej będę cię traktował jak sukę – Jest pan moim śmiertelnym wrogiem – oświadczył męski głos w słuchawce. – A jednak do nikogo innego nie mogę się zwrócić o pomoc. Jestem narodowcem z Lublina. Mamy tu problem. Przewodzi tu nami paskudny człowiek. Znęca się nad rodziną, zarabia na weteranach, a sam kreuje się na wzór do naśladowania. Jest odznaczany przez państwo. Wielu z nas się to nie podoba. No, szczerze: nie znosimy gnoja. Ale bez pomocy się nie oczyścimy. Po naszej stronie nikt raczej tego nie opisze, nie chcą kalać gniazda. Ale ja już nie mogę patrzeć, czuję wściekłość, sumienie mi nie daje spokoju. Inaczej bym się do śmiertelnego wroga nie zwracał, czy pan to rozumie? On nazywa się Karol Wołek i jest prezesem Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Proszę mu się przyjrzeć. Na razie chyba nie powiem więcej.
Szczerze przyznam, aż mną telepie, że z panem rozmawiam.
Roman Kroczący Karierę prezesa Wołka można by zmieścić w październikach.
Październik 2007 roku. 24-letni działacz Młodzieży Wszechpolskiej lokuje się tylko dwie pozycje pod Romanem Giertychem na liście LPR w wyborach do Sejmu. Nie dostaje się.
Giertych dzisiaj: – Wołek? Co za Wołek? Jakaś płotka. A ja z tymi świrami nie mam już nic wspólnego.
Październik 2010 roku. Czytelnicy z Lublina skarżą się, że kioskarze wkładają do środka „Wyborczej” „Gońca Lubelskiego”, czyli miesięcznik lubelskiej Młodzieży Wszechpolskiej. Robi się afera. Kioskarze tłumaczą, że „przyszły jakieś studentki i tak właśnie poleciły im robić”. Naczelnym „Gońca” jest wtedy 27-letni Wołek.
Październik 2014. Dwie osoby próbują zagłosować przez internet na lubelski budżet obywatelski. System komputerowy wyświetla błąd – już oddali swój głos. Sprawę bada ratusz. Okazuje się, że głosy przynajmniej 20 osób w internetowym głosowaniu zostały oddane bez ich wiedzy i zgody. Wszystkie na trzy projekty. Pierwszy to postawienie pomnika Romana Dmowskiego w okolicach lubelskiego Zamku (miałby kosztować 499 tysięcy złotych). Drugi – Szlak Pamięci Żołnierzy Wyklętych, trzecim jest zorganizowanie Uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Wyklętych. Autorem wszystkich trzech jest 31-letni Karol Wołek.
„Dmowski mógłby zostać pokazany dynamicznie. Idąc, krocząc, obrazując dynamizm swej działalności i innowacyjności” – opisuje przyszły pomnik Wołek. W tym czasie jest nauczycielem historii i WOS-u w Gimnazjum nr 19 im. Józefa Czechowicza w Lublinie. Pnie się też po szczeblach Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, to organizacja kombatancka, zrzesza weteranów polskiego nacjonalistycznego podziemia z czasów II wojny. Powstała w 1990 roku. Ma oddziały w całej Polsce. Opiekuje się weteranami, organizuje rajdy, edukuje w duchu narodowym, wydaje publikacje o Wyklętych. Wołek jest tu najpierw skarbnikiem, a potem wiceprezesem.
Październik 2015. Umiera Zbigniew Kuciewicz. Kombatant, żołnierz NSZ-u, uczestnik powstania warszawskiego. I dotychczasowy prezes ZŻ NSZ. Na nowego prezesa kombatanckiego związku zostaje wybrany 35-letni Karol Wołek.
Tego października wybory wygrywa też Prawo i Sprawiedliwość.
Nowy prezes związku nie mógłby mieć większego szczęścia, otwierają się nowe możliwości. Wołek zgłasza się po dotacje, zapraszany jest na uroczystości, udziela wywiadów, przemawia. Najczęściej o tym samym: wychowywaniu młodego pokolenia, kształtowaniu młodzieży, wartościach, które należy jej przekazać, i wzorcach, które trzeba w sobie umacniać.
Październik 2017. Prezydent Andrzej Duda decyduje o przyznaniu Karolowi Wołkowi Srebrnego Krzyża Zasługi.
„Do lasu pana nie wywiozę” – Teczkę z papierami, z którymi powinien się pan zapoznać, zostawię do odbioru w sklepie spożywczym Pokusa w Lublinie. Miałem już nic nie mówić, ale nie zdzierżę – słyszę po kilku dniach ten sam męski głos w słuchawce.
Potem zmienia jednak zdanie.
– Chyba za duże ryzyko. Jeszcze mnie ktoś zobaczy, jak to zostawiam? Zróbmy inaczej. Proszę czekać na przystanku autobusowym o 16.45. Przyjadę autem – mówi. – I niech pan się nie martwi, do lasu przecież pana nie wywiozę – dodaje.
– Dopiero w tym momencie zacząłem się martwić – odpowiadam.
Przez chwilę słychać tylko szum.
– Co ja robię, no co ja, kurwa, robię? Z „Wyborczą”? – woła. I zaraz wzdycha. – Trudno. Są sprawy ważniejsze. Czołem! – rozłącza się.
Czekam w deszczu. Spóźnia się. Stare auto, trzeszczy w nitach, wyje.
– Ma pan całkiem sympatyczną twarz… – otwiera drzwi i przekrzykuje warkot silnika.
– Dziękuję…
– …jak na kogoś z „Wyborczej”! Dziwna sprawa, czuję do pana zaufanie, powiedziałbym, metafizyczne. Nawet moglibyśmy się zakumplować. Oczywiście gdybyśmy nie byli żołnierzami w przeciwnych okopach. Proszę – wręcza teczkę.
„...znęcał się psychicznie i fizycznie nad żoną. Wszczynał awantury, podczas których wyzywał ją słowami wulgarnymi, poniżał, szarpał, popychał, kopał po ciele, uderzał w twarz, w nocy nie dawał spać, ściągając kołdrę, i polewał zimną wodą, zabraniał kontaktu z rodziną...” – czytam.
To kserokopia aktu oskarżenia. Karola Wołka.
– Gnój. Widzi pan, jaki gnój? – auto pruje dalej przez miasto. – A to nie wszystko, to początek, zobaczy pan. Co zrobił ze Związkiem Żołnierzy NSZ? Prywatny folwark! Trzepie kasę na naszych weteranach, ciągnie na nich od państwa. A jak ostatnio jeden potrzebował pomocy, to się na niego wypiął. Ja to bym sprawdził te jego fundacyjki w KRS. Ależ, kurwa, jestem wściekły!
– To po co go wybraliście?
– Bo on nas oszukał. Nie wiedzieliśmy, zataił przed nami postępowanie. A potem powyrzucał ludzi, obstawił się kolegami. Niektórzy postraszyć potrafią, jak ten kafar z Poznania – „Globus”. Weteranów NSZ-u, starszych ludzi, którzy nigdy nie splamili honoru, nie szanuje. Któryś jest przeciwny, to wyzywa od komuchów i kabewiaków [Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego – walczący z niepodległościowym podziemiem]. I kasę trzęsie, razem z matką.
– Z matką?
– Tak, bo on to wszystko robi razem z matką. Pan się przyjrzy. Więcej nie powiem.
– A dlaczego sami się nie przyjrzycie?
– Przyglądamy się, ale ręce mamy związane. Taki jest klimat, prezes dobrze dogaduje się, z kim trzeba. Nikt po naszej stronie tego nie opisze, na swojego nie doniesie. Tu się zatrzymam i pana wyrzucę, dobra?
– Może powie pan coś więcej?
– Nie mogę. Muszą być jakieś granice. Żebym wewnętrznie też czuł, że nie wszystko powiedziałem, jak kolaborant. Naprawdę mi z tym niedobrze. To nasze ostatnie spotkanie.
Dzikuś w zamrażalniku Lublin to narodowo-radykalna twierdza. Tu mieszka Marian Kowalski, były kandydat na prezydenta. Stąd pochodzi Artur Zawisza, jeden ze współtwórców Ruchu Narodowego.
Tu urodził się Mariusz Szczerski, wokalista zespołu Honor. Tu otworzył się pierwszy w Polsce nacjonalistyczny kebab – Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka. Tutaj rocznicę powstania świętuje też ONR.
Siedzibę ma Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.
Chodzę po Lublinie, czytam akt oskarżenia, rozmawiam z ludźmi, którzy znają Wołka. Nikt nie zgadza się rozmawiać pod nazwiskiem.
– Ale dlaczego nie?
– Mowy nie ma. To mściwy człowiek. Odklejony całkiem. Całe jego zajęcie w życiu to sprzedawać ludziom wielkościowe bajki o sobie – słyszę od dawnego bliskiego znajomego.
– Co to znaczy? Kłamie?
– Ja bym tego nie nazwał kłamstwem. Ten stół jest brązowy, tak? A on się uprze, że czarny, uwierzy w to i będzie tego bronił. I nazwie idiotą każdego, kto zasugeruje co innego. A jak sobie coś wkręci, to jest nieobliczalny.
– W jaki sposób?
– Opowiem historię. Kilka lat temu wyjeżdżali z żoną do pracy na Wyspy i zwalniali mieszkanie. Ale mieli problem, co zrobić z królikiem, którego hodowali sobie od roku. Nazywał się, zdaje się, Dzikuś. Jego żona postanowiła oddać Dzikusia siostrze. Tylko że w nocy sprawą zajął się Karol.
Zasiekał go nożem myśliwskim, oskórował, a potem włożył do zamrażalnika. Tłumaczył, że chce zaoszczędzić siostrze kłopotu, a królik się przecież nie zmarnuje. Jego ojciec jest myśliwym i Karol też często nosi nóż myśliwski przy pasku. Ale, Chryste, ten królik miał imię.
Według aktu oskarżenia Wołek zaczyna się znęcać nad żoną po wyjeździe do Szkocji. Poznali się na studiach historycznych, ślub wzięli po obronie prac magisterskich i wyjechali.
Prezes Wołek jeździ tam na wózku widłowym. Złości się, że musi pracować fizycznie. Frustrację wyładowuje na żonie – najpierw popycha, krzyczy albo ignoruje. Gdy ona nie zgadza się z jego zdaniem lub gdy zachowuje się inaczej, niż on sobie życzy – karze ją. Na przykład brakiem snu. Przez całą noc – sam nie śpi, bo zarywa nocki na grach strategicznych – polewa ją zimną wodą.
Potem pojawiają się wyzwiska: idiotka, nierób, pasożyt.
Mówi: – Beze mnie nic nie znaczysz.
W Szkocji rodzi im się córka, ale teściowej, która chciałaby wnuczkę zobaczyć, zakazuje przyjeżdżać w odwiedziny. Żonie zabrania dzwonić do rodziców w jego obecności.
„Słuchaj mojej matki” Po powrocie do Polski kupują mieszkanie, którego współwłaścicielką ma być także matka Wołka.
Zbuntowany narodowiec z Lublina: – Są ze sobą bardzo zżyci. Na wyjazdach z weteranami do Holiszowa zawsze śpią razem w pokoju. W Polsce, w obecności matki, agresja narasta. „Masz wykonywać polecenia, moje i mojej mamy. Inaczej będę cię traktował jak sukę” – oznajmia. Innym razem: „Mamusia jest chora psychicznie” (do córki), „A spierdalaj z tym dzieckiem”, „Pasożyty, jecie sobie na mieście, a mnie zostaje jakiś syf” (wyrzuca jedzenie dziecka do kosza).
„Patrz, mamo, zwierzęta mają przynajmniej instynkt. A ta?” – pyta matkę, pokazując swoją żonę palcem. Lubi taką zabawę: pstryka jej palcami po głowie tak długo, aż wyprowadzi z równowagi. Wrzeszczy, że nie uprasowała mu majtek.
Całą karierę Karola Wołka można by zmieścić w październikach i teraz też jest październik (26): on krzyczy i popycha, ona bierze córkę na ręce i próbuje uciec do innego pokoju. Wołek zagradza im drogę w korytarzu. Szarpie, uderza pięścią w twarz. Gdy ona się przewraca, kopie ją, leżącą na ziemi.
Ona ściska w tym czasie ich roczną córkę.
Obok, w kuchni, siedzi w milczeniu jego matka.
„Nie przesadzaj” – mówi, gdy słyszy płacz synowej.
Tego dnia żona decyduje się wyprowadzić do rodziców (on ma zdążyć jeszcze wypłacić z konta ich wspólne oszczędności, a także pieniądze z jej konta).
Obdukcja lekarska wykazuje ślady pobicia. Policjantka na komendzie nie chce jednak przyjąć zgłoszenia. Jedno przywalenie pięścią, proszę pani (macha ręką), jaka to przemoc, w każdej rodzinie się zdarza – od czasu do czasu. Zostaje przyjęte dopiero po interwencji prokuratora.
Sprawa za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną (dziś już byłą) toczy się jednak przeciwko prezesowi Wołkowi od 2012 roku. W 2015 roku został już raz skazany na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wyrok został jednak uchylony, sąd wyższej instancji doszukał się uchybień formalnych. Sprawa ruszyła ponownie, prokuratura podtrzymuje zarzuty i toczy się do dzisiaj. – Pan Karol Wołek robi wszystko, co możliwe, by odwlec ogłoszenie wyroku – mówi Franciszek Piątkowski, pełnomocnik byłej żony prezesa Wołka.
To znaczy: zgłasza się z nowymi wnioskami dowodowymi, żąda powołania nowych biegłych.
Na kolejną rozprawę w sprawie znęcania się nad żoną Karol Wołek również przychodzi z matką. On spokojny, cichy, ale pewny siebie. Ona cicha, elegancka, chłodna.
Przed wejściem na salę dyskutują o „żołnierzach wyklętych”.
Sam, w euforii, przepytuje biegłego, a potem swoją matkę, wezwaną na świadka.
– Oglądałam telewizję z synem, gdy nagle synowa weszła do pokoju i kazała mi się wynosić z domu. Była agresywna – zeznaje matka.
Pełnomocnik poszkodowanej: – Ale czy to znaczy, że to pan bał się żony?
Cisza.
– Tak, bałem się – odpowiada Wołek, odwraca się w stronę publiczności i posyła jej szeroki uśmiech od ucha do ucha.
I tym razem rozprawa nie ma finału – oskarżony składa wniosek o przesłuchanie pracowników firmy, która sześć lat temu pomagała jego byłej żonie w przeprowadzce, czy pamiętają na jej twarzy siniaki.
Wzorce rodzinne „Czyny przodków dostarczają wzorców postępowań, na podstawie których każda wspólnota ludzka wychowuje kolejne pokolenia. W ten sposób następuje przekazanie wartości, wiary, kultury, wiedzy i tradycji między kolejnymi generacjami. Dla funkcjonowania państwa narodowego wychowywanie obywateli w jednym systemie wartości narodowych i obywatelskich jest warunkiem przetrwania (...). Celem naszego działania jest kształtowanie młodzieży, która jest białą kartą i nie jest »zarażona” sposobem myślenia okupanta komunistycznego. Czasem lubię powtarzać zdanie: »Wychowajmy dzieci komunistom«. (...) musimy być zorganizowani i połączeni wspólną tradycją państwową, która dostarcza jasnych i konkretnych wzorców zachowań patriotycznych i obywatelskich” – pisze Karol Wołek w artykule „Przywracanie pamięci narodowej” (kwartalnik „Myśl.pl”, nr 2/2017).
„Zarabiam 26 złotych brutto miesięcznie” – pisze też prezes Wołek w kolejnej sądowej sprawie, właśnie pozywa córkę o zmniejszenie alimentów z 400 do 100 złotych miesięcznie (dziś jest już siedmioletnia, sąd orzekł, że może się widywać z ojcem tylko w obecności matki).
Swoje 26-złotowe dochody dokumentuje PIT-em. Żali się, że ma kryzysową sytuację materialną, o wiele gorszą niż po rozwodzie.
„Wtedy – tłumaczy we wniosku – pracowałem w swoim zawodzie nauczyciela historii i wiedzy o społeczeństwie”. Tłumaczy, że stracił pracę, a szkoła jest na etapie likwidacji.
„W moim zawodzie jest obecnie bardzo trudno o znalezienie pracy ze względu na niż demograficzny. Placówki ze względu na reformę edukacji są likwidowane, a etaty ograniczane lub obcinane w taki sposób, żeby dotychczasowi nauczyciele dotrwali do emerytury, na ułamkach etatu”. „Żyję bardzo skromnie”.
Na Facebooku zamieszcza jednak zdjęcia za kierownicą całkiem nowej kii optima.
Dzwonię do Szkoły im. Czechowicza w Lublinie. – Pamiętam! Dobry nauczyciel, żeby wszyscy tacy byli. Dzieci go lubiły – mówi Beata Teter, wicedyrektorka szkoły.
– To dlaczego został zwolniony?
– Zwolniony? No skąd. Sam odszedł. Podobno miał bardzo dużo pracy w tej swojej fundacji.
Oprócz prezesowania Związkowi Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Wołek kieruje dwiema fundacjami i jednym stowarzyszeniem.
Wszystkie trzy mają siedzibę w mieszkaniu jego matki. Skład zarządów fundacji jest skromny, ale stabilny – prezesem jest zawsze Karol Wołek, a wiceprezesem lub skarbnikiem jego matka Bożena.
Stronę internetową posiada jedynie Fundacja im. Kazimierza Wielkiego.
(„Nazwa nie jest przypadkowa, skrót FKW miał pasować do jego imienia i nazwiska” – tłumaczy zbuntowany narodowiec z Lublina).
Na stronie fundacja zachęca m.in. do przelewania 1 procentu z podatku, choć zgodnie z prawem nie może go pobierać (bo nie jest wpisana na listę organizacji pożytku publicznego). Trudno w pierwszej chwili zorientować się, że dane, które podaje fundacja, należą do innej organizacji Wołka – Stowarzyszenia im. Kazimierza Wielkiego (wpisane jako OPP).
Najmłodsza, Fundacja Amor Patriae, ma się z kolei zajmować krzewieniem wartości patriotycznych oraz handlem detalicznym.
Zakłada ją w maju 2016 roku. W prestiżowej lokalizacji Pałacu Parysów Wołek razem z Wojciechem Rowińskim (skarbnik ZŻ NSZ) prowadzą tu dzięki fundacji przez kilka miesięcy sklep z odzieżą patriotyczną.
– Pieniądze, które zarabiamy, wydajemy na pomoc kombatantom – zapowiada Wołek w lokalnej prasie niedługo po otwarciu. Jednak potem sklep się zwija. Szyld wisi do dziś, ale w środku pustki.
– Nie wynajmujemy już powierzchni Fundacji Amor Patriae – mówią mi w spółce Menora, która zarządza lokalami, związanej z Józefem Godlewskim, królem Herbapolu. Więcej nie chcą powiedzieć.
– Tak, prowadziłem tam z nim sklep. Z „Wyborczą” jednak nie rozmawiam – rozłącza się Rowiński. Fundacja Amor Patriae do tej pory nie złożyła sprawozdań finansowych w KRS i nie rozliczyła się z działalności.
Z Krajowego Rejestru Sądowego (oddział w Świdniku) wyciągam za to sprawozdania finansowe drugiej – Fundacji im. Kazimierza Wielkiego. Przychody dwuosobowej, rodzinnej fundacji, zarejestrowanej w prywatnym mieszkaniu matki, robią wrażenie.
W 2015 roku to 408 tysięcy złotych (316 tysięcy z darowizn, 90 tysięcy z dotacji). Zysk: 136 tysięcy. W roku 2016 – 358 tysięcy złotych przychodu i 185 tysięcy zysku. Fundacja zatrudnia tylko jedną osobę – matkę prezesa.
Wycieczka za 45 tysięcy Przykładowy program dnia: godzina 5.30 zaprawa, 6.15 kąpiel, 6.30 śniadanie, 7.45 apel i modlitwa NSZ. Od godziny 8 – postawy strzeleckie, ogień, manewry i wynoszenie z pola walki. Od 14 – noże i broń krótka. O 20 czyszczenie broni, 21.30 modlitwa NSZ. 21.45 – capstrzyk.
Na taki 10-dniowy obóz szkoleniowy dla młodzieży, organizowany w 2017 roku przez Związek Żołnierzy NSZ, Karol Wołek dostał z Ministerstwa Obrony Narodowej dotację 49 tysięcy złotych. To nie zaskoczenie, bo państwowe pieniądze płyną szeroko na wszystko, co ma związek z „żołnierzami wyklętymi”. Haczyk jest gdzie indziej.
– Więc to jest tak: w sprawie dotacji prezes idzie do urzędów jako prezes Związku Żołnierzy NSZ. To poważna, uznana w środowisku narodowym organizacja kombatancka, opiekuje się weteranami. Ale umowy na dotacje projektów podpisuje jednak na swoją prywatną fundację, którą prowadzi razem z matką. Związek, którego prezesurę wykorzystuje, nic z tego nie ma – opowiada bliski współpracownik Wołka.
– Człowiekowi honoru nie przystoi zarabiać na dwóch rzeczach – komentuje z kolei zbuntowany narodowiec z Lublina, kiedy zdzwaniamy się kolejnego wieczoru. – Na kurewstwie nie wolno zarabiać, tak uważam, i na patriotyzmie też. Kurde, a tu wszyscy już wiedzą, że się pan zajmuje tematem. Nerwowa atmosfera. I rozglądanie się, który to dał cynk.
– A myślałem, że macie dość prezesa.
– Jasne, ale tego, kto wam doniósł, nikt szanować nie będzie.
Przeglądam faktury, umowy, wnioski.
W ciągu dwóch lat rządów PiS tylko z Urzędu ds. Kombatantów na Fundację im. Kazimierza Wielkiego Wołek dostał ponad 100 tysięcy złotych (w 2015 – 55 tysięcy, w 2016 – 39 tysięcy, w 2017 – 33 tysiące). Tyle miały kosztować m.in. rajdy piesze dla młodzieży i szkolne konkursy literackie (to statutowe zadania Związku Żołnierzy NSZ, którego jest prezesem, tymczasem Związek dostaje równe zero). Ponad 500 tysięcy złotych dotuje fundację Wołka Ministerstwo Obrony Narodowej.
Na przykład – autokarowa wycieczka w 70. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez Brygadę Świętokrzyską NSZ (wystąpienie z pocztem sztandarowym, spotkanie z władzami, położenie wiązanek i zapalenie zniczy) ma kosztować 45 tysięcy złotych. Nocleg i wyżywienie było we własnym zakresie weteranów. Co kosztowało tak dużo?
„Wydrukowaliśmy 20 tysięcy kolorowych ulotek w języku czeskim i angielskim o wyzwoleniu obozu” – pisze Wołek w rozliczeniu dotacji z Urzędem ds. Kombatantów (choć w uroczystościach brało udział kilkudziesięciu weteranów, kilku przedstawicieli miejscowych władz).
10 tysięcy złotych Wołek liczy za „promocję za pośrednictwem relacji prasowych, zdjęciowych, filmowych z przebiegu uroczystości”.
20 tysięcy złotych to koszt reprezentacji, przemarszu, wyposażenia, umundurowania Grup Rekonstrukcji Historycznej NSZ i pocztów sztandarowych” (choć to wolontariusze).
Rok później po pieniądze na wyjazd do Holiszowa Wołek zgłasza się do ministra obrony narodowej. Tym razem koszt autokarowej wycieczki ma wynieść już 122 tysiące złotych (prosi o 109 600 dotacji).
Rajd Pieszy im. Wincentego Sowy ps. „Vis” (dla młodzieży, po lasach wokół Janowa Lubelskiego) ma kosztować prawie 30 tysięcy złotych (MON daje 19 tysięcy).
Fundacja dostaje też na wydawnictwa i konkursy (Ogólnopolski Konkurs o Żołnie-rzach Wyklętych, „Przesłanie informacji o konkursie do mediów” – koszt 10 tysięcy złotych). Wołek zgłasza się także do MON-u po 300 tysięcy złotych na film – tytuł: „Dzik z NSZ”.
Kapujesz już? – pyta bliski współpracownik Wołka. – To dlatego tak wkurzył ludzi w środowisku. Przemoc domowa i alimenty to jedno. Chodzi o to, że pieniądze przeznaczone na cały Związek Żołnierzy NSZ i jego cele, ze wszystkimi regionami, poszły sobie teraz bokiem prosto do Wołka.
Srebrny Krzyż samozasługi Na wręczenie Krzyża Zasługi (12 grudnia) prezes Wołek wkłada czerwony krawat w paski. Ze wzruszenia szklą mu się oczy. W imieniu prezydenta odznaczenie przypina mu wojewoda lubelski Przemysław Czarnek.
To sympatyk narodowców, desant PiS-u na urząd wojewódzki w Lublinie – wcześniej był prawnikiem w biurze poselskim posła PiS z Zamościa Sławomira Zawiślaka.
Gdy o odznaczenie pytam w Kancelarii Prezydenta, odpowiadają, że Srebrny Krzyż Zasługi dla Wołka to właśnie inicjatywa i pomysł wojewody Czarnka.
Wojewoda jednak zaprzecza. Tylko formalnie opiniował, że tak, owszem, prezes Wołek „wykazuje się znaczącym zaangażowaniem zarówno w pracy zawodowej, jak ofiarnej działalności publicznej”.
– Czyli kto go zgłosił do orderu?
„Inicjatorem uhonorowania Karola Wołka był poseł na Sejm RP prof. dr hab. Jacek Kurzępa, który skierował wystąpienie w tej sprawie do Kancelarii Prezydenta RP” – odpisuje wojewoda palcami rzecznika Radosława Brzózki.
Jacek Kurzępa to poseł PiS-u z lubuskiego. Dzwonię.
– Order dla kogo? Z Lublina? – pyta poseł. – Grzechu... – mówi do mnie, choć pierwszy raz w życiu z nim rozmawiam. –...To jakaś pomyłka. Nie znam w ogóle takiego człowieka.
– Nie prosił pan o jego odznaczenie?
– A w życiu. Grześku, przecież ja jestem z województwa lubuskiego, a nie lubelskiego. Więc ktoś tu się pomylił. Do widzenia – mówi.
Dzwonię kilka dni później, zaopatrzony w dowody.
– Przecież pisał pan: „Pragnę zaproponować do uhonorowania…” i tak dalej. „Każda z wymienionych osób przyłożyła zasługi dla państwa i obywateli spełniając czyny przekraczające zakres ich zwykłych obowiązków. Ponadto było to związanie z ich niezwykłą ofiarnością na forum publicznym. W oczekiwaniu na pozytywne rozstrzygnięcie”. I pański podpis.
– Grzechu, zgłupiałem, naprawdę. Musiałbym sprawdzić.
– Ależ Jacusiu – mówię, bo zirytowała mnie ta familiarność – Kancelaria sfałszowała podpis?
– Powiem szczerze. Czasem podpisuje się wnioski o odznaczenia, chociaż człowieka się nie zna. Nie sprawdzam, ufam kolegom.
– Ale Wołka to chyba pan zna? Wystąpił pan z nim podczas sejmowej konferencji dotyczącej „żołnierzy wyklętych”.
– Teraz sobie przypominam. Muszę to jeszcze sprawdzić.
Kilka dni i kolejny telefon później poseł w mailu pisze wyjaśnienia:
„W roku ubiegłym przygotowując się do obchodów Dnia Żołnierzy Niezłomnych i corocznym spotkaniu 1 marca w Sali Kolumnowej Sejmu, intencją naszą, grupy posłów (których ja reprezentowałem) jako główny organizator, powieliliśmy intencję podziękowania poprzez rekomendacje o odznaczenia państwowe grupy społeczników, ludzi dobrej woli (…). Wśród wielu podanych na liście zaproponowanej znalazł się Pan Karol Wołek”.
Poseł przyznaje, że „nie uwzględnił konieczności dokonania rozpoznania, czy jakieś kompromitujące fakty nie uchylają zasadności rekomendacji”.
W Lublinie mówi się za to, że Karol Wołek sam sobie ten krzyż załatwił:
– Jak to załatwił?
– Normalnie – tłumaczy mi zbuntowany narodowiec. – Zwrócił się do posłów, w imieniu całego związku, z prośbą o przyznanie krzyża zasłużonemu, czyli dla siebie. Wojewoda klepnął, no i jest. Ale słyszałem, że wojewoda poprosił ostatnio, żeby go na uroczystościach więcej z prezesem Wołkiem nie fotografować. Więc się chyba w końcu na prezesa wkurzył. U nas też się ruszyło. Kilka osób ze środowiska podobno pracuje nad listem protestacyjnym w sprawie prezesa. Będzie rozsyłany do kogo trzeba. Ale to potrwa. Na razie nie mogą dojść do porozumienia, co powinno się w takim liście znaleźć.
Doszli. Wysłali listy do MON-u, IPN-u i Urzędu ds. Kombatantów. Jeden jest o fundacji Wołka, która „podszywa się pod związek”, drugi o sprawie karnej i alimentacyjnej.
„(...) Utracił moralne prawo do reprezentowania środowiska żołnierzy i spadkobierców NSZ (...) nie jest godzien prezesury ZŻ NSZ (...) powinien złożyć urząd albo zostać odwołany (...) objęty infamią (...) zostać potraktowany tak, jak na to zasłużył”. Oświadczenie podpisali m.in. Artur Zawisza (były poseł) i Andrzej Turkowski (były dyrektor Agencji Filmowej TVP).
Prezes Karol Wołek odmówił rozmowy i odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.
Niektóre dane moich rozmówców ze względu na ich prośbę zostały zmienione
http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,23296034,narodowcy-donosza-na-prezesa-do-wyborczej-smiertelny-wrog.html
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.05.25 09:14 ArthurBucco Polsko-Amerykańska szuka krewnych w Polsce. (Nazwiska : Jaskinia, Błażek, Lorkowski, Jankowski, Montowski)

Dzień dobry! Proszę wybaczyć mój polski, jestem dopiero zaczynają uczyć się języka i musi polegać w dużej mierze na tłumaczenia.
Robiłem rozeznanie w polskiej części mojej rodziny próbować lepiej zrozumieć, skąd one pochodzą. Szukam do podjęcia moja pierwsza podróż do Polski we wrześniu - październiku. Mój dziadek był bardzo lubi swoich polskich korzeniach i odcisnęła na mnie w wielkim stylu. Gospodarstwo mój polski rodzinną założoną w South Missouri USA pod koniec 1800 roku wciąż istnieje w mojej rodzinie do dziś.
Moim celem byłoby znalezienie dalszej rodziny, która nadal mieszka w Polsce. Może to być trudne, ale to pomoże, że moje nazwisko jest, jak mi powiedziano, bardzo wyjątkowy, nawet w Polsce. Również wielu miastach i obszarach, w których moja rodzina pochodzących z wydawały się mniejsze społeczności. Wreszcie jestem w stanie uruchomić wyszukiwanie na nazwiska, które w związku małżeńskim w moim nazwiskiem i znaleźć ludzi, z tych nazwisk w pobliżu, gdzie moja rodzina pochodzi z.
Nasze nazwisko, zanim wyemigrował z Polski w 1873 roku była Jaskinia, która kojarzy mi się ze słowem "jaskini" w języku angielskim. Ja również zrozumienie, że nie Jaskinia nazwisko nadal istnieje w Polsce. Został on poradził nam, że nasze nazwisko najprawdopodobniej odzwierciedla obszar, w którym żył w pewnym momencie. Jaskinia była związana z naszą rodziną w pewnym momencie, a my byliśmy typy chłopskie niższe klasy w oparciu o zawodach (stolarz, rolnik, robotnik, pasterza, Mason, karczmarz, sługi, etc).
To wydaje się być fakt, że wszystkie warianty nazwy Jaskinia istniejącego w Stanach Zjednoczonych (Jaskinia, Jaskina, Eskina, Eiskina, Yaskina, Yeskina) pochodzą od jednego człowieka, Jana Jaskinia. Gdyby nie udało miał dzieci płci męskiej nazwę Jaskinia umarłby off. Jan posiada obecnie ponad 1000 potomków pochodzących wyłącznie z jego pierwszych trzech synów ze swoją pierwszą żoną. Miał 13 dzieci z 3 Wszystkie żony, którzy udali się do mają własne rodziny w Ameryce.
Bardzo pomocne książki o Janie Jaskinia została stworzona i wydana przez członka mojej rodziny. Życie Jana Jaskinia Thomas Sajwaj. Jeśli ktoś jest zainteresowany to dostępny za darmo pod tym adresem URL: http://www.lulu.com/shop/thomas-sajwaj/the-life-of-jan-jaskinia/ebook/product-17516668.html~~HEAD=pobj. Jest w języku angielskim.
Katolicy Kościoły w Polsce miał zadziwiająco dużo informacji wciąż dostępny, i dał mi dane na moim odległych babcie panieńskie nazwiska, moje rodzin zawodów swoje miasta zamieszkania, i wiele innych. Poniżej znajduje się podsumowanie danych, które mam skompilowane że wierzę byłoby odpowiednie do znalezienia krewnych w Polsce.
Montowski - Jan Jaskinia był jedynym mężczyzną z jego rodziny, która była w stanie przejść na nazwę Jaskinia. Jednak on miał siostrę, Paulinę, że sądzono, że miał dużą rodzinę, która została w Polsce, przyjmując nazwisko Montowski. Żyli w Dzierżążno z 1868 - 1874 roku, a potem były Gogolewa. Ich dzieci, które przeżyły do ​​dorosłości są Franciszka (1868 -> 1890), Franciszek (1872 -> 1890), Marianna (1874 -> 1980), Leon (1877 -> 1890) i Anastazy (1881 -> 1890). Brak dalszych informacji o nich dostępna jest dla mnie w tej chwili.
Lorkowska - Mój Wielki x 4 Babcia Marianna Lorkowski (1805/75) z Cierzpice w obecnej dzielnicy Gniew. Poślubiła Maciej Jaskinia w 1828 roku i podnieśli ich rodziny w Brodach w obrębie tej samej dzielnicy Gniew.
Blazek - Mój Wielki x 3 Babka Katarzyna Blazek (1834/76) od Grabowo Bobowskie. Poślubiła Jan Jaskinia (przedmiot książki powyżej, ze swoją pierwszą żoną) w 1859. Wszystkie ich dzieci pójdzie z nimi do Stanów Zjednoczonych i mają rodziny, które są tam jeszcze dziś. Jednak wierzę wciąż BLAŽEK musi istnieć w tej dziedzinie.
Katarzyna miała brata, Jan Blažek (żonaty z Julianna Kamrowska), które wydają się mieć dużą rodzinę w obszarze Grabowo, który przebywał w Polsce.
Jankowska - Marianna Jankowska (1809-1871) było nazwisko panieńskie matki Katarzyny BLAŽEK użytkownika. Urodziła się w Grabowo Bobowskie. Poślubiła Albert Blazek w 1823 roku nie jestem zbyt obeznany z typowymi polskimi nazwiskami ale ten czuję mogą występować częściej niż inni.
Niemal wszystkie miasta położone są na południe od Starogardu Gdańskiego w stosunkowo bliskiej proximety siebie. Jaskinia mieszkała lub udział kościoła w Bobowo, Borkowo, Brody, Bukowcu, Ciepłe, Czarnylas, Dąbrówka, Dzierżążno, Gniew, Grabowo, Gronowie (Grunowo), Lignowy, Morzeszczyn, Nowej Cerkwi, Rombark (Rombarg), Skórcz, Szprudowo, Wysoka, i Zelgoszcz.
Jan i jego rodzina w lewo na statek Germin zwany Franklin Spośród Szczecinie, przybywających do Nowego Jorku w dniu 3 października 1873. Ich nazwa jest na liście pasażerów wykonanej dostępnej w książce mowa powyżej. Początkowo udał się do Chicago. Wydaje się, że nazwiska BLAŽEK pojawił się tam w tym czasie, tak więc to możliwe, że to żona Jana już krewnych w Ameryce. W 1974-1876 Jan i jego rodzina przeniosła się do Kearnes County w Teksasie, gdzie jego żona zmarła w powodzi. Następny przenieśli się do Marche Arkansas, a następnie do Pulaskifield Missouri (w pobliżu której znajduje nasze gospodarstwo dzisiaj), a następnie do Kansas City w stanie Missouri, gdzie Jan zmarł jego 3rd żony.
Nie jestem pewien, co ja spodziewałem się znaleźć zamieszczając to! Chciałbym znaleźć są sprawdzone krewnych, które nadal mieszkają w Polsce, które mogą być gotów spełniać, gdy robię moją podróż we wrześniu i październiku. Mam 4 tygodnie w Polsce, więc będę miał dużo czasu, aby zobaczyć wszystko, czego można chcieć zobaczyć i mam nadzieję, że wiele więcej. Jako, że nigdy nie byłem w Polsce i wierzę, że będę pierwszy Jaskinia, aby go z powrotem, to byłoby wspaniale mieć wskazówek, podczas rodzinnego spotkania w tym samym czasie!
Nie mam wątpliwości, mam rodzinę w Polsce jako mapy cieplne dostępne @ http://www.moikrewni.pl/mapa/ pokazania kilku nazwisk znajdujących się w obszarze Spodziewam się, aby moja rodzina była blisko.
submitted by ArthurBucco to Polska [link] [comments]


2015.08.19 13:51 4pietrowydrapaczchmu Czy JOW w Polsce do dobry pomysł?

Czym są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze? Jak działają? Zwykłemu Polakowi trudno odpowiedzieć na to pytanie bo w Polsce zamiast porządnej merytorycznej dyskusji mamy propagandę.
Na JOW składają się w zasadzie tylko 3 punkty: 1. Kraj zostaje podzielony na tyle okręgów, ile jest mandatów do obsadzenia przy czym okręgi te dzielone są po równo wg liczby uprawnionych do głosowania. 2. Każda z partii/komitetów wystawia tylko jednego kandydata. 3. W każdym okręgu kandydaci rywalizują o jeden tylko mandat – dostaje go kandydat, który dostanie najwięcej głosów wyborców.
Wszystko inne to dodatki. Dodatkami są np odwołanie polityka, odpowiedzialność majątkowa, brak immunitetu, referenda, limity na reklamę, brak finansowania partii z budżetu. Opcje te można dodać lub odjąć od każdego systemu wyborczego. Również do obecnego.
Zatem co gdyby do obecnego systemu wprowadzić np. zasady: - nie ma rozróżnienia na listy wyborcze i nie ma pozycji na liście (numerów) - zmniejszyć limity podpisów do zebrania, pozycji na liście do wypełnienia - znieść ustawę kwotowo-parytetową (która to naprawdę bardzo daje sie we znaki małym partiom) - osoba startująca z danego okręgu musi od dłuższego czasu w nim mieszkać (by znać potrzeby lokalnej ludności i problemy które trzeba rozwiązać) - możliwość odwołania polityka, odpowiedzialność majątkowa, brak immunitetu - politycy nie mogą zmieniać partii w trakcie kadencji - obligatoryjne i wiążące referenda - kategoryczna równość w mediach (gazetach, radiu i telewizji) - tyle samo reklam i czasu antenowego (bez promocji w mediach i pieniędzy na nią nawet w JOWach jest bardzo ciężko sie przebić)
Co wtedy? Czy obecny system nadal byłby taki zły i trzeba by wprowadzać JOWy?
Także potrzebna jest prawdziwa debata. Wg mnie najpierw trzeba ustalić punkt po punkcie wady obecnego systemu i zastanowić sie nad nimi. Co da sie zmienić i w jaki sposób a co nie. Potem zebrać wszystkie ciekawe ordynacje wyborcze i również ustalić ich wady oraz zalety. Dopiero wtedy będzie widać co dla nas jest najlepsze. Nie podoba mi się wciskanie na siłę jednego systemu jeśli nie znamy innych ciekawych. Tym bardziej w taki nachalny sposób w jaki to robią zwolennicy JOW w stylu angielskim.
Poza tym dwa najważniejsze (moim zdaniem) pytania dotyczące JOW: 1. Podobno JOW odrzuca skrajności i często wygrywają "ludzie środka". Zatem kandydat który proponuje konkretne zmiany np. reformę KRUS, emerytalną czy ograniczenie liczby urzędników nie ma szans bo zostanie przez te środowiska zablokowany (osoby z tych środowisk bedą głosować na oponenta tak jak dziś głosują za PO i PIS). Więc skoro w JOW wygrywają kandydaci populistyczni to jak Polska ma sie z nimi zmienić? 2. Wszyscy wiemy że Polska potrzebuje głębokich zmian. Tego nie zapełnia nam obecnie rządzący. Zatem czy w JOW małe partie/politycy niezrzeszeni summa summarum będą miały łatwiejszą czy trudniejszą drogę do objęcia władzy? Osobiście wydaje mi sie że znacznie trudniejszą. Nawet jeśli zmniejszy im sie obszar oddziaływania kampanii do małego okręgu.
Na podstawie argumentów zwolenników JOW:
- Obecnie obywatele nie mogą startować w wyborach (lub mają to znacznie utrudnione). To kłamstwo. Jest mnóstwo małych partii z postulatami których kandydat może się zgadzać a one chętnie go przyjmą bo muszą zapełnić listy wyborcze. Obecnie małym partiom jest tak ciężko że dają nawet ogłoszenia do gazet lub robią to z łapanki. Mają nap[rawdę olbrzymie problemy z zebraniem odpowiedniej ilości chętnych. Wcale nie jest tak wiele osób które faktycznie palą się do startowania. Nie jest im łatwo bo muszą zebrać aż 920 osób. Szczególnie kobiet (parytety są olbrzymim utrudnieniem dla małych partii). Znalezienie kobiety chcącej startować to skarb. A to wszystko w ramach tylko jednaj partii! Demokracja Bezpośrednia dla przykładu ma bardzo duże kłopoty aby zebrać odpowiednia grupę swoich przedstawicieli do jesiennych wyborów. A to przecież partia z którą prawie każdy może się utożsamiać. Poza tym często tworzą się listy bezpartyjnych. Poza tym w JOW byłby taki kandydat skazany na siebie a w partii, organizacji, zrzeszeniu czy innym tworze może liczyć na pomoc.
- Będzie mógł startować każdy obywatel... po wpłaceniu zaliczki (w propozycji Ruchu JOW jest to 10 podpisów + kaucja na poziomie pensji minimalnej zwrotna po wyborach jeśli przekroczy bodaj 2%) Już teraz może. Naprawdę trzeba „mieć zły dzień” by wierzyć że ktoś kto nie jest w stanie zebrać powiedzmy 5000 podpisów po zebraniu 10 nagle wystartuje w wyborach i zbierze tyle głosów by je wygrać (czyli 30 do 50% głosów z okręgu). Z czego? Bez środków na kampanie i bez wsparcia mediów. Dodam więcej. Ta kaucja zabierze mu cześć pieniędzy które mogły by mu się w tym czasie przydać. Uszczupli jego budżet na ten ważny w końcu czas.
-Ok Ale skoro może startować każdy zebrawszy tylko 10 głosów od rodziny to Kandydatów również może być wielu. I tu jest kolejny słaby punkt zwolenników JOW którzy twierdzą że ograniczają one ilość kandydatów i dzięki temu ta garstka jest wtedy bardziej znana. Przytłaczająca większość osób nie wie absolutnie nic o kandydacie na którego POSZLI ZAGŁOSOWAĆ! Większość osób głosuje na tego kogo zobaczy na plakatach, kto jest najbardziej rozpoznawalny, z ... właściwej partii i kompletnie nie czytają jego „CV” lecz polegają na tym kto coś tam im szepnie lub na tym co powiedzą w TV. Ale załóżmy że jakiś miejscowy Polityk wejdzie do sejmu. Co on tam jeden samiutki orzeszek zdziała? Chyba tyle co Korwin w europarlamencie – tyle jego że sobie przemówi z ambony. W innych krajach które wprowadziły JOW na początku faktycznie chętnych mogło być więcej jednak juz po pierwszych wyborach zapał ludzi się studził.
Także 1 postulat koronny jest co najmniej śmieszny bo co po tym zwykłemu obywatelowi? Zwykły obywatel nie będzie chciał startować a ten który chce już teraz ma sporo możliwości.
Im więcej antysystemowców tym większe rozproszenie głosów elektoratu na wiele podmiotów i mniej szans że uda im się wejść do rządu w obecnej postaci wyborów (czyli przy 5% poparcia) a co dopiero przy JOW Angielskim (w Australijskim trochę łatwiej). Przypominam że właśnie dlatego ostatnimi czasy podziemnaTV promowała połączenie sie wszystkich partii Antysystemowych w jedną i start z jednej listy do wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Dlatego za nieporozumienie uważam promocję bezpośredniości i czynnego prawa wyborczego. To tylko rozdrobni jeszcze poparcie dla tych partii. Ci co głosują na PIS czy PO nadal będą a nie głosować natomiast poparcie dla mniejszych partii będzie jeszcze bardziej podzielone dla szkody na rzecz Polski i zmian jej potrzebnych.
Ok Ale powiedzmy że do sejmu jakimś cudem dostała sie spora grupa bezpartyjnych (np 20% składu). Nie było by łatwo stworzyć rząd który przetrwa kadencje. Ile lodów trzeba by ukręcić dla bezpartyjnych aby ci zgadzali się na nasze postulaty? Łapówka za łapówką. Rząd byłby niestabilny więc Polska była by politycznie niestabilna a mediach było by jeszcze mniej prawdziwych informacji a więcej tematów zastępczych i afer (jak to się nie mogą dogadać). Opozycji będzie jeszcze łatwiej kopać dołki i osłabiać w ten sposób Polskę. Wystarczy przypomnieć sobie czasy rządów PIS, Samoobrony i LPR z 2016 roku. W Anglii czy Australii może działa to dobrze jednak trzeba pamiętać że oni mają inna klasę polityczną i inne wpływy a Polska to poligon dla Niemiec, Rosji i USA i że tak naprawdę komuna sie u nas trzyma bardzo dobrze. To co w innych państwach działa dobrze na naszym podwórku może działać fatalnie.
Jednak oczywiście takiego rozdrobnienia nie będzie gdyż JOW doprowadza do dwupartyjności. Zresztą sam Kukiz przyznał że JOW prowadzą do systemu dwupartyjnego: https://www.youtube.com/watch?v=2NteZIQPDsk&feature=youtu.be&t=840 (ps. Zobaczcie jak Kukiz zgrabnie zmienił temat i z rozmowy na argumenty przeskoczył na gatkę o dzieciach i dobra kraju) Zresztą nie tylko on. To samo przyznają Korwin i Kaczyński. Zastanawiam się gdzie w tym są zmiany których tak w Polsce potrzebujemy. To zabetonowanie sceny politycznej. Doprowadzenie do systemu dwupartyjnego czyli https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Duvergera Bo co z tego że każdy będzie mógł startować jeśli bez zaplecza, bez pomocy, bez finansów i bez dostępu do mediów nie będzie miał szans na wygranie w swoim (niby małym) okręgu? Wygra tylko celebryta taki jak Kukiz lub jakiś lokalny "baron" bo nikt nie będzie chciał głosować na kandydata nieznanego którego widzi pierwszy raz na oczy.
- Aktualnie ¾ wszystkich osób zasiadających w sejmie pochodzi z 2 pierwszych miejsc z list wyborczych. Dzięki JOWom te wszystkie partyjne aparatczyki zostaną wymiecione. Ok A kto obecnie zabrania głosowania na niższe miejsca? Nawet w tym systemie wygrywa ten kto dostaje najwięcej głosów z listy. Równie dobrze może być z miejsca 10. Ale ludzie głosują i będą głosować na znane twarze. Chyba ze wreszcie się zreflektują ale do tego wcale nie trzeba zmieniać ordynacji lecz edukować ludzi. Przypominam. To od nas zależy kto wchodzi do sejmu. Wcale nie musimy głosować na klakierów politycznych z 1 czy 2 miejsc ale to robimy. Jeśli teraz to robimy to dokładnie to samo będzie przy JOW tyle że wybór klakierów będzie mniejszy. Przecież przy JOW będzie dwubiegunowość i kandydat na którego mamy głosować i tak będzie wybierany przez partie a duże partie i tak wygrają. Mali nie będą mieli szans. Niektórzy twierdzą że oddanie głosu na mła partię jest głosem straconym. Jeśli teraz jest to co dopiero mówić o JOWach.
- Posłowie będą zależni od nas a nie od szefów partii. To bujda. Jeśli polityk nie wywiązuje się ze swoich obowiązków to w Anglii podobno następnym razem nie jest wybierany. A jak jest teraz w PL? Jeśli ludzie są mu przeciwni to partia wystawia innego kandydata. I dokładnie to samo dzieje się w Anglii, Kanadzie czy USA i partie się nie zmieniają. Potrzeba by w Polsce duzo czasu aby jedna z tych 2 partii została zamieniona przez inną. Tym bardziej że JOWy bardzo mocno promują duże partie z wielkimi funduszami.
Jednak w JOW partia faktycznie musi dbać o kraj i postulaty społeczeństwa - i nawet jeżeli zostają dwie przeciwstawne partie - to one muszą prezentować program zgodny z jak największą częścią społeczeństwa i działać na jego rzecz - inaczej zaczynają tracić poparcie na rzecz konkurenta. Jednak czy chcemy mieć u siebie system dwupartyjny jak w USA? Oczywiście nas i USA nie powinniśmy porównywać gdyz są to zupełnie inne podłoża polityczne i historyczne i jak wspomniałem w każdym kraju JOW mogą mieć inny bieg jednak wiecie że w USA oprócz partii Demokratycznej i Republikańskiej istnieją tez inne? Jakoś trudno im sie przebić nieprawdaż? W Polsce mogło by sie zdarzyć rzecz podobna i duże partie (lub partia) mogły by panować naprawdę długo (wspomniany efekt głosowania na lepsze zło które ma większe szanse pokonać to gorsze zło zamiast na inne lepsze rozwiązania). Już teraz tak mamy a wyobraźmy sobie że małym partiom w JOW jeszcze trudniej się przebić. Nie mogą nawet wykorzystać efektu stopniowego zwiększenia popularności bo jest mniej widoczna niz teraz. Przykładowo jeśli teraz partia w jednych wyborach zdobędzie 2% drugich 4 potem 5 dalej 7 to w sondażach widać wzrost i ludzie zastanawiają sie nad zagłosowaniem jako realnej alternatywie (skorzystał na tym Kukiz) natomiast w JOW jest to mniej widoczne bo i tak do wygrania w okręgu sporo brakuje więc trudniej sie przebić.
*- W systemie proporcjonalnym większość posłów wchodzi na plecach lokomotyw. * W systemie większościowym też większość wchodzi na plecach lokomotyw bo zostają wybrani tylko dlatego, że reprezentują daną partię (która jest utożsamiana z liderem). Mali, niezależni kandydaci nie mają szans konkurować z dużymi partiami.
- JOW przenosi nacisk z lojalności wobec centrów partii na lojalnością wobec lokalnego okręgu , a partyjni wodzowie tracą podstawowy mechanizm czynienia wybrańców narodu uległymi ("uważaj, bo nie znajdziesz się na listach"). Nawet jeżeli JOW doprowadziłyby do powstania systemu dwupartyjnego, to byłyby to już inne, mniej wodzowskie partie niż obecnie." Tylko ze nikt nie wie jak to będzie wyglądało w Polsce a gdy już wprowadzimy te JOW i okażą sie klapą dla obywateli to już tak łatwo nie cofniemy tej ordynacji.
Jeśli zarządowi partii nie podobały by się działania polityka i próbowali by go usunąć lub zastraszyć mógłby powiedzieć im: „a całuj mnie tu i tam. Ja mam za sobą swój okręg wyborczy, to mnie tam wybrali”. Taki polityk musi wiedzieć że część jego elektoratu (zapewne bardzo duża część) głosowała na niego tylko dlatego gdyż wywodził sie z danej partii. Zresztą odwrotnie tez bywa lecz rzadziej. Pewnie zdarzy sie czasem że jakiś polityk zasłuży na swoje zaufanie i wyborcy pójdą za nim gdy ten wyjdzie z partii jednak zwolennicy JOW twierdzą że będzie tak zawsze i wszędzie oraz że pójdą za nim wszyscy (a przynajmniej to właśnie sugerują). Mogą oni oczywiście dawać przypadki pojedynczych polityków jak np. Churchill jednak to będą przypadki specjalnie wyselekcjonowane tylko po to by potwierdzić swoją tezę. Sugerował bym raczej zebranie wszystkich tego typu wydarzeń i wyciągnięcie konkretnych wniosków.
oraz… „Każdy człowiek ma inne poglądy polityczne. Partie to organizacje zrzeszające ludzi o podobnych poglądach (w teorii). Jest to pewien sposób kategoryzowania ludzi względem wartości jakie wyznają. W sytuacji gdy głosujesz na konkretnego człowieka jest trudniej. Raz, że musisz poznać jego poglądy a dwa, że w Twoim okręgu może nie być nikogo, kto by miał taki sam pomysł na państwo co Ty. Jeszcze jest inna opcja - ktoś taki może być, ale z racji tego, że głosi niepopularne hasła (np. koniec z zasiłkami) to zagłosuje na niego niewiele osób. Jeżeli będzie ich mniej niż 50% to głosy na tę osobę są zmarnowane. W rezultacie w sejmie będą zasiadali posłowie a ich poglądy nie będą odzwierciedlały poglądów społeczeństwa.”
Bardzo możliwe jest że nasz kraj podzieli się na okręgi PiSowskie, POwskie, oraz kilka okręgów przechodnich. Dokładnie to dzieje się w US czy UK. Istnieje tam dość duża liczba okręgów w których nie opłaca się nic robić bo i tak wygra dana partia. Bo w JOWach jest wszystko albo nic, nie ma znaczenia czy jako drugi miałeś 30%, czy 5%. I tak masz 0% bo byłeś drugi. To jeszcze bardziej zniechęci ludzi do polityki. "Teraz każdy głos się liczy - jeśli chociaż trochę więcej wyborców PiS pójdzie w Szczecinie zagłosować to mogą wywalczyć dodatkowy mandat. W JOWach nie mieliby szansy na nic więc jaki byłby sens ich wychodzenia z domu? PO tam nie przebiją ale w obecnym systemie mogą chociaż powalczyć o inne proporcje. W systemie proporcjonalnym każdy głos się liczy. Ma znaczenie to czy PO wygra mając 90% czy 60% czy 30%. W JOWach nie ma to absolutnie żadnego znaczenia więc jeśli jakiś okręg jest "safe" dla danej partii to jej przeciwnicy nie mają powodu, żeby w dniu wyborów ruszyć się z domu"
- Gdy dana partia wygrywa i rządzi samodzielnie (bez koalicjanta) to wszystkie niepowodzenia spadają na jej barki. Nie może się zasłonić brakiem zgody koalicjanta. To dobrze ale w ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy bardzo dużo afer które Tusk jako szef rządu brał na klatę a PO? PO nadal ma spore poparcie. Tu chyba więc sprawdza się zasada że co dobre gdzie indziej wcale nie musi być dobre u nas. Mamy inne warunki, inna kulturę społeczną i innych wyborców i długo się jeszcze to nie zmieni.
- wyborcy na drugi dzień po wyborach wiedzą jak wygląda rząd który może normalnie pracować. Teraz po wyborach trwają targi z koalicjantem a w JOW targi trwają przed wyborami (juz wspominałem). To dobrze bo głosujący przynajmniej wie co dane partie ustaliły. Tylko czy po wyborach bedzie to przestrzegane? Mieszkamy przecież w Polsce a nie Anglii.
- W Polsce istnieją powiaty które nie mają w sejmie swojego posła natomiast taka Warszawa ma ich dużo za dużo. To okręgi JOW nie dzieli się czasem wg liczby mieszkańców? "Kraków będzie podzielony na 10 okręgów, Warszawa na 20 ale posłów i tak będą z tych miast dużo. Za to okręgi na prowincji to będą całe powiaty albo nawet ich grupy (najmniejsze powiaty mają po 20 tys. ludności). Czyli podział na JOWy kompletnie nie będzie odpowiadał realnym podziałom społeczno-geograficzym. A zwycięzca może być tylko jeden. Wielomandatowe duże okręgi są w stanie jakoś-tam oddać zróżnicowanie (także terytorialne) poglądów ich mieszkańców. Jednomandatowy okrąg złożony z kilku powiatów będzie trwale wykluczał niektóre z nich.
Poza tym symptomatyczne jest, że piewcy JOWów tak bardzo skupiają się na procedurze wyboru kandydata, że zapominają o prostym fakcie: wyborcy zależy na tym, by mieć możliwie realny wpływ na władzę. A ten realizuje się nie przez wybór posła ale przez to co ów poseł może zdziałać w sejmie. A w sejmie działają partie (ew. ich frakcje), a nie jednostki. Cóż z tego, że wybiorę sobie wybitnego posła, skoro w realnym działaniu nic nie będzie znaczył?
W sytuacji JOW wyborcy mogli by od takiego swojego posła czegoś oczekiwać a teraz nie mogą. Innymi słowy poseł mógłby przekupywać ludzi np. wybudowaniem drogi co dzieje się w Anglii czy USA i wcale nie jest takie złe bo co prawda ludzie dostają ochłapy za głos ale przynajmniej coś dostają dla swojego okręgu a obecnie nie mogą żądać niczego. To trzeba zmienić.
Tylko czy w sytuacji w której trzeba uzdrowić Polskę (prawo, gospodarkę, szkolnictwo i wiele innych rzeczy na poziomie kraju) warto jest się rozmieniać na drobne dostając coś w swoim okręgu podczas gdy w Polsce będzie działo się źle?
Poza tym.. Czy dobrym jest gdy partia która posiada kilkanaście % poparcia w Polsce jednak nie skupione w kilku okręgach lecz rozproszone po całym kraju nie dostaje się do sejmu? Bo taka sytuacja może się zdarzyć. W zasadzie zdarza się w Anglii. Dlatego duża część obywateli Wielkiej Brytanii jest przeciwna JOW. Czemu? Np. w ostatnich wyborach UKIP zebrał 13% głosów społeczeństwa (4mln głosów) i zamiast 80 mandatów (gdyby mieli nasz system proporcjonalny) zdobył 1 (tak jeden) mandat do izby gmin. To jest ta sprawiedliwość? Czy posiadanie własnego posła ze swojego okręgu jest bardziej sprawiedliwe niż anulowanie głosu kilkunastu procent społeczeństwa? A mówię tu tylko o jednej partii.
Dodatkowo ważną kwestią jest co wyborcze dostosowanie granic okręgów co w Polsce na pewno doprowadzi do wielkich sporów lub Gerrymanderingu. Nie będę sie tu rozpisywał i odeśle do filmiku z YT który opisuje tą wadę JOW (można włączyć polskie napisy): https://www.youtube.com/watch?v=YcUDBgYodIE Obrazek po polsku: http://i.imgur.com/av0xL3f.jpg
Podsumowując: "Wszystkie systemy wyborcze mają swoje wady, dziwactwa i anomalie. JOW-y są fajne ze względu na prostotę i mocny związek wyborcy z wybieranym ale tylko na pierwszy rzut oka. Gdy przyjrzeć się bliżej to już nie jest tak różowo. Rozproszone geograficznie głosy są nadreprezentowane. Lokalnie mocne ugrupowania są nad reprezentowane. Głosy lokalnych mniejszości są tracone. System jest też wrażliwy na manipulowanie granicami okręgów. Z praktyki (USA czy Anglia) widać, że preferowany jest duopol dużych partii.”
Na koniec link do najlepszej moim zdaniem strony tłumaczącej JOW (inne to sama propaganda) http://stv.org.pl/o-systemach-wyborczych/systemy-wiekszosciowe-jow/ A czemu jestem przeciwny STV i innym tego typu odmianom jak np. ordynacja ocenowa? https://pl.wikipedia.org/wiki/Ordynacja_ocenowa STV to bardzo dobra ordynacja jednak stwarza ogromne miejsce na machinacje wyborcze. PKW nie potrafi policzyć głosów z jednej tury a policzy z kilku na raz? Ufamy że PKW dobrze policzy głosy? Ja nie. To są za bardzo skomplikowane ordynacje by u nas je wprowadzić.
submitted by 4pietrowydrapaczchmu to Polska [link] [comments]


2014.11.04 20:53 KubeQ11 No Man's Sky - nowela (rozdział 1 i 2) - TŁUMACZENIE PL

UWAGA!
Nie jestem autorem poniższej noweli, jedynie ją przetłumaczyłem.
Rozdział 1: W odległej galaktyce...
Latam bez celu w moim statku Resozu. Nagle pojawia się kropka na radarze. Jest to Oria V, planeta jakże odległa, nawet nigdy o niej nie słyszałem. Patrzę na tablicę rozdzielczą i widzę, że Resozu jest poważnie uszkodzony. Jeden z silników jest spalony, a drugi odmawia posłuszeństwa. Światła migają, a połowa tablic rozdzielczych jest nieaktywna. Resozu jest teraz tylko kawałkiem metalu dryftującym w próżni. Prawdopodobnie jestem na kursie kolizyjnym z Orią V. Jak się tu znalazłem? Dlaczego mój statek jest uszkodzony? Jaka była moja misja? Całe te myśli i pytania. Oddycham szybko i głęboko, luzując mój pas bezpieczeństwa. Panikuję i poszukuję odpowiedzi, których nikt mi nie może dać. W tym momencie Rezosu przebija się przez atmosferę Orii V, a ja tracę przytomność, uderzając moją głową w konsolę.
Słyszę delikatne buczenie jednego z moich silników, w oddali ćwierkanie ptaków. Powoli się budzę, podpierając się o konsolę i patrzę na radar. Nadal miga napis "Oria V". Boli mnie głowa, jakby przejechał mnie frachtowiec. Najwyraźniej wylądowałem, tak jakby. Otwieram kadłub mojego statku kosmicznego i się potykam. W tle słychać wyraźne syczenie. Obszedłem wokół Resozu, żeby sprawdzić, skąd dochodzi to syczenie, ale nic nie znalazłem. Nagle rogiem oka widzę parę wychodzącą z jednego z moich rur tlenu! Trochę poprawiam mój kask, by lepiej widzieć. No i jest - mała dziura w jednej z rur. Muszę to przenieść. Niejasno pamiętam, że miałem mały pojemnik z zaopatrzeniem. Biegnę, by to sprawdzić, ale okazało się, że nie ma. Metalowe klamki zostały zniszczone podczas zderzenia, wysypując ładunek. To pudło może być wszędzie. Jedyną szansą na znalezienie go jest przeskanowanie planety... ręcznie. Wzdycham, jestem uwięziony w tym 'niczyim niebie'.
W moim HUD-zie widzę, że poziom tlenu powoli spada. Dopóki mój statek jest zniszczony, będę uwięziony na tej obcej planecie oddalonej o lata świetlne od domu, nie ma gdzie iść... nagle to sobie uświadamiam. Załamuję się i upadam na kolana na pomarańczową trawę. Płaczę, szlocham jak małe dziecko. Nie pamiętam mojego domu, mojej rodziny, a nawet mojego imienia. Nie ma do czego wracać. W ogóle. Co jest moim celem i dlaczego jestem na Orii V? Wiem, że to jest daleko od domu, ale nie pamiętam dlaczego. Jedyną rzeczą, którą pamiętam jest trójkątna figura z czerwonawym blaskiem. Przypomniał mi się trochę Hal 9000 z tego filmu retro. Niespodziewanie, słyszę głos. To mój komputer pokładowy EVE. "Uwaga, zostało 50% tlenu".
Podskoczyłem, ocknąłem się i poraz pierwszy wiem, co się tak naprawdę stało. Rozbiłem się w starym kilometrowym kraterze z pięknymi wzgórzami i pasmem górskim z tyłu. Zielone pastelowe niebo, pomarańczowa trawa i karmazynowe palmy są przepiękne. Niebieskie z odcieniem zielonkawym jezioro miga w słońcu i odbija krajobraz jak lustro. Słońce, jasno świecące za chmurami grzeje moją twarz. A w oddali, księżyc, którego prawa strona jest częściowo wysadzona. Odłamki kosmiczne lekko świecące się z niebieskim odcieniem. Widzę trzy okręty przelatujące nade mną.
Nie jestem sam w tym wszechświecie, a wiele niebezpieczeństw na mnie czyha. Jedynie z moim podstawowym multi-narzędziem i moim zniszczonym skafandrem nie jestem gotowy do walki. Muszę być ostrożny, jeżeli chcę przeżyć. Muszę naprawić mój skafander i Rezosu, jeżeli chcę jakichś odpowiedzi. Chodzę wkoło przez krater, pomarańczowa trawa sięga mi do kolan, otaczają mnie niebieskie motyle. Wyciągam multi-narzędzie i skanuje okolice. Jasny blask i bańka powiększa się nad krajobrazem jak echo, zaznaczając wszystko na moim HUD-zie. Nawet powietrze i góry są skanowane. Wygląda na to, że powietrze jest w większości z metanu i trochę z CO2, napewno nie chciałbym tym oddychać. Grawitacja i ciśnienie powietrza wydają się normalne.
Multi-narzędzie jest jednym z najbardziej zaawansowanych technologii w dziejach ludzkości. Posiada funkcje skanera, laserowej broni i może wydobywać różne minerały. Zależy od oprogramowania. Są różne marki multi-narzędzia i rożne komponenty do kompletu. Multi-narzędzie pracuje z twoim komputerem pokładowym. Jeżeli chcesz coś zeskanować, widzisz to bezpośrednio na twoim HUD-zie. Komputer ma QEN bazujący na łączności z "Bazą Danych", superkomputerze, gdzie wszystkie dane są przechowywane. Nie jest to najszybsza łączność, a szukanie skomplikowanych danych może być monotonne.
Przeszłość nadal jest zamazana, ale to multi-narzędzie jest jednym z najbardziej podstawowych narzędzi jakie pamiętasz. Spełnia swoją rolę ale nie wystarcza, gdy chcesz go użyć jako broń albo urządzenie do poważnego kopania. W oddali widać trochę Heridium, które może być użyte jako paliwo dla Rezosu. Przyspieszając, biegnę przez krater, mój zniszczony statek staje się coraz mniejszy. Nadal jestem zaskoczony faktem, że właśnie utknąłem na obcej planecie. Czuje się coraz spokojniejszy. Użyłbym mojego Comm'a (urządzenia komunikacyjnego), by wezwać pomoc, gdybym tylko miał kogo wezwać. Może rodzina albo przyjaciele, i wtedy do mnie dotarło, jak feniks powstający z pyłu. To moje imię... moje imię. Ha! Jestem Sean! Cześć Sean - mówię do siebie - miło mi cię poznać.
Rozdział 2: Początek przygody
Motyle stają się niegroźne, a w oddali ogromne zwierzę stoi w jeziorze. Wygląda jak dinozaur. EVE zauważa, że zwierzę to zostało już kiedyś odkryte i pyta mnie, czy chcę go nazwać. Wygląda trochę jak diplodocus ale z kolcami na szyi. Chyba jest roślinożercą, ponieważ je z pobliskiego drzewa dzięki jego długiej szyi. "Daplokarus" będzie dobrą nazwą, tak więc zapisuje to w konsoli. Przechodzę obok jeziora i ogromnego daplokarusa poprzez tunel i wydobywam trochę Heridium, by zatankować mój statek. Widzę przez chwilę zapierający dech w piersiach widok po drugiej stronie pasma górskiego. Biegnę do wyjścia, już prawie jestem i nagle widzę przelatujące stado ptaków, jak również stado jeleni stojących w trawie i różne gatunki dinozaurów błąkających się w oddali. Przede mną jest las czekający na odkrycie. EVE życzliwie przypomina mi o poziomie tlenu, którego wciąż ubywa. Muszę się pospieszyć. Kto wie, jak długo to zajmie, zanim znajdę mój ładunek. Znowu skanuję okolicę w nadziei, że go znajdę. Widzę sporo nieodkrytych gatunków zwierząt, drzew i roślin. Nagle, oto i on - sygnał! Skaner pokazuje żółtą kropkę na północnym wschodzie. To mógłby być mój ładunek, ale to może być też inne metalowe pudło. Niemniej jednak jestem podekscytowany. Moje imię, a teraz to pudło. To może być pierwszy krok do powrotu do domu.
Skaner w komputerze mojego skafandra może wytropić metalowe pudła w okolicy, chyba, że jest zasłonięty przez inne metalowe obiekty. To jest bardzo podstawowy skaner, z ulepszeniami mógłbyś położyć "tracker" na ładunku, by znaleźć specyficzne pudło w większym zasięgu. Skaner także skanuje faunę, florę i struktury.
Był tylko jeden problem. Gęsty las z niezidentyfikowanymi zwierzętami, mając tylko podstawowe multi-narzędzie chroniące mnie. W najlepszym wypadku, mógłbym ogłuszyć średniego wzrostu zwierzę niewiele większe ode mnie. Ale nie miałem wyboru, muszę iść dalej. Podczas, gdy schodziłem w dół wzgórza wgłąb lasu, drzewa powoli zaczynały zasłaniać światło dzienne. Dziwne oczy patrzą na mnie, podczas gdy mój skaner nic nie rozpoznaje. Minęło już mniej więcej dziesięć minut, ale z tymi wszystkimi roślinami i drzewami kto wie jak długo to zajmie. W połowie drogi do lasu usłyszałem warczenie, ciężkie oddychanie i bardzo głośne kroki. Gdy spojrzałem się w lewo, zobaczyłem gigantyczną sylwetkę nosorożca przewracającego drzewo. Prawie upuściłem moje multi-narzędzie i pobiegłem dalej wgłąb lasu. Nosorożec zauważa mnie biegnącego i odwraca się, właśnie stałem się jego śniadaniem.
Nosorożec przyspiesza jednocześnie trącąc wszystkie drzewa wokół. Skaczę na lewo i omijam drzewo, turlając się na ziemi. Nosorożec próbuje się zatrzymać, ale jego ciężkie ciało zmusza go do pokonania jeszcze kilku metrów. To moja szansa. Widzę mały zwisający brzeg z fioletowymi winoroślami zwisającymi w dół. Wstaję i znowu zaczynam biec. Nosorożec warczy i patrzy wokół, ale mnie jeszcze nie widzi. Stąpa dookoła podczas, gdy ja wskakuję pod zwisający brzeg. Nosorożec sprawdza okolicę, szukając jego śniadania, przez moment wydaje mu się, że słyszy syk i stoi w jednym miejscu. Jest na górze zwisającego brzegu, podczas gdy ja czuję śmierdzący kwaśny odór nosorożca. Słyszy, że z mojego skafandra wylatuje tlen. Podczas, gdy nosorożec robi kolejny krok, by sprawdzić dźwięk, zwisający brzeg skrzypi i część się kruszy, jestem przerażony, nie mogę się ruszyć. Nosorożec wystrasza się, zawraca i ucieka wgłąb lasu. Nadal siedzę tu przerażony tym nowym obcym światem. Czy to będzie moja nowa przyszłość?
*...ciąg dalszy nastąpi
AUTOR: Novus_nl
ORYGINALNY LINK: https://docs.google.com/document/d/1byWyLStQDSKal-kU0F6Lajc0gYP4e3ALl9Hl1JhQVkE/edit
submitted by KubeQ11 to NoMansSkyPL [link] [comments]


Jak rozłączyć rodziny w The Sims 4 21 UROCZYCH PROJEKTÓW DLA CAŁEJ RODZINY Wypuszczam małą żabkę na wolność! 1 łapka= +1% na ... Znalezienie specjalnego Ogiera  MLP  Sezon 2  Odcinek 17  Dzień Serc i Podków Pszczoły_przegląd - pierwszy miód (znalezienie nowej matki w uliku) 20181228000156 0001 Moja najmniej rojliwa pszczoła. - YouTube Pająki Polskie - Mrówczynka Jak zlokalizować telefon za darmo - YouTube Kabaret Skeczów Męczących - MOPS - YouTube Modlitwa o znalezienie pracy

10 sposobów znalezienie czasu dla rodziny - Adonai.pl

  1. Jak rozłączyć rodziny w The Sims 4
  2. 21 UROCZYCH PROJEKTÓW DLA CAŁEJ RODZINY
  3. Wypuszczam małą żabkę na wolność! 1 łapka= +1% na ...
  4. Znalezienie specjalnego Ogiera MLP Sezon 2 Odcinek 17 Dzień Serc i Podków
  5. Pszczoły_przegląd - pierwszy miód (znalezienie nowej matki w uliku) 20181228000156 0001
  6. Moja najmniej rojliwa pszczoła. - YouTube
  7. Pająki Polskie - Mrówczynka
  8. Jak zlokalizować telefon za darmo - YouTube
  9. Kabaret Skeczów Męczących - MOPS - YouTube
  10. Modlitwa o znalezienie pracy

Maryjo, Bóg polecił nam przez pracę czynić sobie ziemię poddaną. Zaprosił nas do kontynuowania dzieła stworzenia. Człowiek bowiem, pracując współdziała z Bogiem w tworzeniu świata. A ... Czy wizyta w opiece społecznej może załagodzić rodzinne spory? Zobacz więcej na www.kabarety.tvp.pl DOŁĄCZ DO NAS: http://www.youtube.com/subscription_center... Jak się zaczyna przygodę z pszczołami to najlepiej jest mieć bardzo łagodne pszczoły. Tylko na takich pszczołach mamy komfort długo pracować i uczyć się pszc... ZABAWNE SPOSOBY NA SPĘDZENIE CZASU Z RODZINĄ Nudzisz się jak nie wiem co? Wiemy jak to jest. Czasami wydaje się jakby niemożliwym było znalezienie czegokolwiek ciekawego do roboty. Naprawdę ... Koniecznie subskrybuj kanał, by otrzymywać nowości: https://goo.gl/ev6AXx =-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- Zobacz playlisty kanału: -Najnow... Mrówczynka (Myrmarachne formicaria) – gatunek pająka z rodziny skakunowatych. Pająki te upodabniają się do mrówek w celach obronnych (mrówki są rzadko atakowane przez inne zwierzęta ... Więc objaśnie o co w tym chodzi. Jeśli mamy rodzine i mamy: Mame i Tate a oni mają dziecko. I to dziecko po jakimś czasie dorasta i chcemy je wyprowadzić od ... Pszczoły_przegląd - pierwszy miód (znalezienie nowej matki w uliku) 20181228000156 0001 Apple Bloom jest dumna z Babci Smith MLP Sezon 2 Odcinek 12 Dzień Uznania dla Rodziny - Duration: 1:10. RARCIA FAN 335 views. New Uratowałem ją. Uwierzcie że w ogrodzie mojego kolegi jest MEGA dużo niebezpieczeństw!